Brak czasu na naukę

Gdybym musiała wyliczyć najczęściej używane przez moich kursantów wyjaśnienia dlaczego nie wykonali zadania lub nie przygotowali się na test, to stałoby na czele ich wszystkich – nie mam czasu.

Wszyscy używamy tego stwierdzenia i wszyscy prędzej czy później chcielibyśmy wydłużyć nieco dobę (w przypadku studentów jest to sesja, u młodych rodziców godziny snu, a osób prowadzących własną działalność równowaga między liczbą godzin spędzonych w pracy i w domu).

Zdanie to padało z moich ust w przeszłości wyjątkowo często, szczególnie po rozpoczęciu równoległych studiów, a potem pracy. Takie intensywne życie nauczyło mnie kilku rzeczy i otworzyło oczy na kilka kłamstw, które sami sobie wmawiamy.

„GDY TYLKO…”

Dzieci dorosną, wyjdę na prostą, skończę ten projekt, zamknę miesiąc, wyślę wszystkie faktury, skończą się egzaminy… I najlepsze – gdy tylko będę miała więcej czasu…

W pewnym momencie zdałam sobie po prostu sprawę, że realnie nie ma najmniejszych szans na to żeby coś się w moim życiu samo zmieniło. Brzmi infantylnie, ale w moim małym pokręconym świeci pracoholizmu była to otwierająca oczy chwila – jeżeli sama nie zacznę zarządzać tym, na co spędzam czas

  1. nic się nie zmieni a czasu nie przybędzie
  2. w takim chaosie spędzę całe życie, bo nikt przecież nie naprawi tego za mnie

Jeśli nie jesteście wyjątkiem od reguły z trudną sytuacją rodzinną, bliską osobą w szpitalu, problemami zdrowotnymi, te wymówki mogą i Wam być bliskie.

 

15 MINUT DZIENNIE TO 1% CAŁEJ DOBY

W momencie gdy prze-aranżowałam nieco swoje życie i harmonogram i miałam ogromne poczucie, że brakuje mi czasu na najistotniejsze rzeczy usiadłam i przekalkulowałam. Po przedstawieniu całej doby w formie bloków zauważymy, że gdybyśmy spędzali 8 h śpiąc i 8 h w pracy, nadal pozostaje nam 8 h do wykorzystania (połowa godzin, których jesteśmy świadomi). Warto też pamiętać, że 1 h to niewiele ponad 4% całej doby. Nadaje ciekawej perspektywy.

 

WYPEŁNIACZE CZASU

Niektórzy mówią na nie „kieszonki czasu” (the pockets of time). Są to wolne chwile między zajęciami, które musimy wykonać. Wolne chwile między zajęciami, przerwa na drugie śniadanie czy obiad, wyjście na pocztę…

Najczęściej problemem nie est brak czasu, tylko mało kreatywne wykorzystanie tego, który mamy. Stojąc w kolejne w markecie nie wlampiajmy się pustymi oczami w pułki dookoła, tylko miejmy przygotowaną małą kompilację fiszek w tylnej kieszeni spodni. Jadąc samochodem zamiast za każdym razem słuchać muzyki, możemy włączyć audiobooka nagranego w obcym języku. W okresie studiów, gdy nie miałam samochodu, a odległości między punktami docelowymi były na tyle małe, że czekanie na autobus nie miało sensu (spacer zajmował np. 20-30 minut), byłam w stanie „przeczytać” 2 książki miesięcznie dzięki audiobookom. Paradoks XXI wieku – mamy 10 minut na scrollowanie facebooka, nie mamy go na własną edukację i ambicje 🙁 Gwoli jasności, ladies and gentlemen, nie chodzi o wyłączenie się z życia towarzyskiego i poświęcanie go dla własnego rozwoju 🙂 Chodzi o to, abyśmy byli bardziej świadomi gdzie nam ten czas ucieka 🙂

 

SPRAWY NAJWAŻNIEJSZE ZAWSZE ZOSTAJĄ WYKONANE

Jeśli szef kazałby nam skończyć projekt do konkretnej godziny (nawet gdyby było to absurdalnie szybko) pod groźbą zwolnienia – zrobilibyśmy to. Jak to jest, że wieloletni palacze potrafią czasem rzucić nałóg z dnia na dzień? Dziwnym zbiegiem okoliczności najczęściej jest to związane z poważną sytuacją zdrowotną. Rzucenie palenia nie jest już dłużej „opcją”. Jest absolutnie konieczne. Jak mawia Toby Robbins „we get our musts, not our shoulds”.

Dodaj komentarz