BORROW czy LEND?

VIDEO

 

 

Zrozumienie różnicy między BORROW, a LEND nie jest szczególnie trudne.

BORROW używamy, gdy to my pożyczamy coś od kogoś, a LEND, gdy pożyczamy naszą własność KOMUŚ.

Koncepcja nie jest trudna, ale jak zapamiętać co do czego?

Jak zawsze, gdy mam tego typu problem, stosuję mnemotechniki wszelkiej maści. 😉

W tm przypadku zaczynam od słówka BORROW. Buduję zdanie, w którym wspominam o tym, że chcę pożyczyć kilka książek z biblioteki (wszak do tego ona służy, żebyśmy mogli skorzystać z jej zbioru). 😉 Mówię więc, że

I want to borrow a few books.

A teraz zapiszmy to nieco inaczej. 😉

 

I want to
BORROW a few
BOOKS.   😉

BORROW używamy więc, gdy to MY pożyczamy OD KOGOŚ. 🙂

 

LEND będziemy więc stosować, gdy np. oferujemy komuś pomoc.

Załóżmy więc, że ma miejsce taka oto dyskusja:

– I don’t have enough money to pay my rent. (Nie mam dostatecznie dużo pieniędzy, by opłacić czynsz.)

– I can LEND you some. (Mogę ci trochę pożyczyć.)

 

My możemy
BORROW
BOOKS z biblioteki 😉

 

A innym, jeżeli mamy akurat na zbyciu ;p , możemy LEND nieco MONEY. ;D

Różnica w zapamiętywaniu u dzieci i dorosłych

NIE JESTEM JUŻ DZIECKIEM

Na pewno znacie to powiedzenie, że „dzieci chłoną wiedzę jak gąbka”. Idą do szkoły, wracają, pytamy je czego nowego się nauczyły, a one (przynajmniej na początku swojej kariery edukacyjnej :P) wymieniają nowo poznaną informację lub umiejętność. Pamięć dziecka działa nieco inaczej, niż u osoby dorosłej. Nie ma uprzedzeń, zgromadzonych danych, a co za tym idzie – nie ma żadnych punktów odniesienia. Gdy nauczyciel angielskiego wskazuje palcem stół i mówi „table”, dziecko kojarzy obraz ze słowem i w ten sposób zapamiętuje i nie potrzebuje przy tym dodatkowych skojarzeń. Coś mi jednak mówi, że gdybym spróbowała czegoś podobnego na większości moich początkujących kursantów i oczekiwała, że od razu to zapamiętają, odrobinę bym się zdziwiła 🙂

 

DOROŚLI POTRZEBUJĄ TZW. „REFERENCJI”

Jeśli kiedykolwiek mieliście kontakt z malarstwem mogliście się spotkać z określeniem „malowanie z referencji”. Oznacza to, że aby stworzyć własne dzieło potrzebujemy jakiegoś źródła, którym będziemy się posiłkować i na nie zerkać. Innymi słowy – nie malujemy z wyobraźni, tylko porównując czystą kartkę (a potem naszą pracę) do oryginału. Pamięć osoby dorosłej działa w bardzo podobny sposób. Aby przyswoić nową informację potrzebujemy właśnie referencji, czyli czegoś, do czego możemy się odnieść. Nowa wiedza i doświadczenia są porównywane do starszych, już zakorzenionych w naszym umyśle. Zdarzyło się Wam kiedyś usłyszeń nowe słówko w obcym języku, które ni hu hu nie przypominało Wam jakiegokolwiek już wcześniej znanego i w efekcie mieliście wrażenie, że to tylko taka „ulotna myśl”, której i tak nie zapamiętacie? O tym właśnie mowa.Umysł osoby dorosłej działa w znacznej mierze na zasadzie wcześniej wspomnianego porównywania. Dlatego najprawdopodobniej kolor różowy kojarzy się Wam z mały dziewczynkami, gdy usłyszycie słowo „żołnierz”, to wyobraźnia podsunie Wam mężczyznę w mundurze, a modelki uosabiacie z wysokimi bardzo szczupłymi dziewczynami. Wszystko dlatego, że dane elementy są porównywane do dotychczasowych doświadczeń.

 

JAK TO WYKORZYSTAĆ

Jest wiele warunków i czynników sprzyjających zapamiętywaniu, ale najbardziej podstawową zasadą jest w tym momencie wyrobienie sobie nawyku przyłączania nowej informacji do starej. Ulubionym kolorem jednej z moich przyjaciółek jest fuksja (dla panów – kolor pomiędzy różem i fioletem ;D). Wyobrażam więc sobie, że w jej domu jest wiele kwiatów tego rodzaju. Chcę zapamiętać, że najistotniejszym elementem w fotografii jest światło. Porównuję to ze swoimi doświadczeniami z przeszłości, w których robiłam zdjęcia przy dobrym i bardzo słabym oświetleniu. Mylą mi się osoby „he” i „she” w języku angielskim. Wyobrażam więc sobie swojego kolegę, brata czy tatę, który chichoce „hihihi”, gdy opowiem mu głupi żart 😀 Nowa informacja do starej.

 

WIĘKSZOŚĆ Z NAS NIE MA LUKSUSU ZANIEDBANIA

Nawet jeśli już dawno minęły czasy, w których zapamiętywaliśmy coś po jednokrotnym usłyszeniu, nie oznacza to, że nasza pamięć jest do bani. Po prostu wymaga nieco więcej wkładu czasu i wysiłku. Nie wspominając już o tym, że żyjemy w dobie informacji i komputerów, a to oznacza, że jeśli nie chcemy za bardzo zostać w tyle i dbamy o to, by mieć co do garnka włożyć, trzeba się odrobinę postarać i stale rozwijać. Niektórych przeraża ta wizja, innych drażni, jeszcze inni mają jej po dziurki w nosie. Niestety, z mojego doświadczenia wynika, że jeżeli nie ma postępu, to następuje regres. Osoby, które są teraz około 50-tki zwykle wychodzą z założenia, że dotrwają jakoś do emerytury i najprawdopodobniej mają rację. Młodsi z nas, plasujący się wiekowo gdzieś między 20 a 35, są w nieco gorszej sytuacji. My chcąc zmienić pracę wiemy już, że angielski komunikatywny, dobra znajomość pakietu Office i prawo jazdy kategorii B są oczywistymi elementami oferty pracy za minimalną krajową. Możemy usiąść, zapłakać i pomachać pięścią w stronę nieba krzycząc jakie to niesprawiedliwe lub, na co zwykle nie mamy ochoty, zrobić użytek z szarych komórek. Druga droga jest oczywiście o wiele trudniejsza i najnormalniej w świecie – kłopotliwa. Ale czy mamy jakiś wybór?