KSIĄŻKA – Przełam barierę językową.

Kochani 🙂
Dziś premiera mojej drugiej książki! <EXCITED!>

Klikając na okładkę lub tytuł poniżej, zostaniecie przekierowani na stronę wydawnictwa. 😉

 

Break the Barrier
Przełam barierę językową

 

Niżej znajdziecie dedykację oraz jej fragment. 🙂

ENJOY!

 

 

 

Książkę dedykuję tej zahukanej i zakompleksionej Ani sprzed dziesięciu lat. Kto by pomyślał, że upór i przekora wyjdą Ci
na dobre 🙂 ?

 

Przesyłam też masę pozytywnej energii wszystkim innym nieśmiałym „Aniom” (uczniom i kursantom): starszym i młodszym,
z małych wiosek i dużych miast, tych na początku swojej drogi do płynności czy na jej końcu — żebyście to Wy, a nie Wasze
lęki, dyktowali warunki Waszego rozwoju.

Chciałabym również podziękować moim nauczycielom angielskiego, w szczególności Pani Basi Bednarczyk, śp. Jerzemu
Mozolowi oraz Pani Anecie Materniak. Mieliście większy wkład w moją edukację, niż sądzicie.

 

 

 

CICHO SZA! MOŻE SIĘ UPIECZE!

 

Jaka jest największa wada naszego systemu edukacyjnego? Jest nieefektywny, wiadomo. Ale jakie są konkretne przyczyny braku rezultatów, które by nas satysfakcjonowały? Przede wszystkim fakt, że zamiast uczyć się świadomie i z nastawieniem wykorzystania zdobytej wiedzy, stosujemy zasadę 3 x Z, tzn. zakuć, zdać i zapomnieć. Nie trzeba nikomu mówić, że nie ma w tym za grosz logiki. W końcu marnowanie naszych beztroskich lat życia na powtarzanie faktów, które przydadzą się jedynie do wpisania cyferki do kolumny w dzienniku, nie napawa optymizmem.

 

Całokształt jest tym bardziej bolesny, że nasza ścieżka edukacyjna została zaprojektowana na wzór szkieletu ryby: materiał realizowany w różnych szkołach jest (lub powinien być) bardzo zbliżony, z tą jednak różnicą, że w kolejnych klasach jest przerabiany nieco dokładniej. Innymi słowy: uczymy się w kółko tego samego, nierzadko rok w rok, czytamy dziesiątki, jeśli nie setki podręczników, nie pamiętamy z tego nic, po czym kierujemy swoje kroki w stronę wyższej edukacji lub pracy.

 

I po co, pytam? Ale nie o tym chciałam. Do brzegu więc, do brzegu.

 

Moja puenta jest następująca: jeżeli przez lata ucieramy schemat, w którym zakuwamy i zapominamy, i to W PEŁNI ŚWIADOMIE I INTENCJONALNIE, to w jaki sposób mamy się nauczyć języka, który wymaga zdobywania wiedzy tak, aby zagościła ona w mózgu na stałe? Jak mamy poszerzać swoje horyzonty, skoro tak bardzo nawykliśmy do toku rozumowania, w którym „może się upiecze” jest czymś naturalnym? I dlaczego, do cholery, nikt nam nie powiedział na starcie, że MAMY PRAWO NIE WIEDZIEĆ I PYTAĆ? Życie byłoby o wiele prostsze, gdyby dać sobie pozwolenie na braki. Bo w końcu jak inaczej możemy załatać dziury w wiedzy, jeśli nie wiemy, jak to zrobić ani gdzie się one znajdują?

 

W praktyce oznacza to, że w większości przypadków sami nie damy sobie z tym rady, ponieważ nie możemy użyć narzędzi, których nie posiadamy. Nie możemy ich też pożyczyć, bo przecież nie chcemy, żeby o tych dziurach ktokolwiek się dowiedział. Z czym nas to zostawia?

6 sposobów na powiedzenie LUBIĘ po angielsku :)

FILMIK

 

 

Musimy oczywiście zacząć od samych podstaw, to jest

1. LIKE

i

2. LOVE

Nim przejdziemy do bardziej wyszukanych wyrażeń, musimy ogarnąć bazę.

Po LIKE i LOVE (jak i po większości czasowników odnoszących się do preferencji) wybierzemy zwykle jedną z dwóch dróg:

1) podamy CO lubimy czy też kochamy (tj. rzeczownik)

Np. I like ice cream.

2) powiemy CO lubimy/kochamy ROBIĆ (tj. czasownik + …ing)

Np. I love reading books.

 

3. Trzecim najczęściej używanym czasownikiem jest ENJOY i kładzie on nacisk na PRZYJEMNOŚĆ, JAKĄ (ROBIENIE CZEGOŚ) NAM SPRAWIA.Częściej, niż rzadziej, znajdziemy po tym słowie czasownik + ing,  aniżeli rzeczownik (choć ten też może w tym miejscu wystąpić).

Np. I enjoy running. – Bieganie sprawia mi przyjemność.

Np. I enjoy your company. – Lubię Twoje towarzystwo.

 

Ciekawostka. Kursanci bardzo często pytają jak życzyć komuś smacznego.

Enjoy your meal!

Jeśli natomiast zostajemy w hotelu czy siadamy przy stoliku w restauracji, obsługa hotelowa może nam życzyć udanego pobytu czy przyjemnego wieczoru.

Np. Enjoy your stay!

Np. Enjoy your evening!

 

Kolejnymi opcjami są wyrażenia „to be fond of” oraz „to be keen on”, które często są uznawane za synonimy, ale może po kolei.

4. „TO BE FOND OF” sugeruje zwykle, że mamy do kogoś lub czegoś słabość.

Przykładowo, dziadek mógłby powiedzieć, że

He is fond of his youngest grandchild. – Ma słabość do swojego najmłodszego wnuczka czy wnuczki.

Zwracamy uwagę na to, że musimy w tych wyrażeniach odmienić przez osoby czasownik BYĆ.

5. Alternatywą jest „TO BE KEEN ON” i w tym przypadku podkreślamy raczej nasze ZAINTERESOWANIA i AKTYWNOŚĆ.
Np. He is keen on bowling.

 

6. Ostatnim wyrażeniem na dziś jest „TO BE INTO SOMETHING”, jeśli chcemy powiedzieć, że coś nas pasjonuje czy, kolokwialnie ujmując, kręci. 😉

Np. She is into motorcycles.

lub

Np. She is into guys who drive motorcycles.

Hej, nie oceniajcie! Wszyscy mamy swoje słabości! ;D

 

JOB czy WORK ?

Jednym z najczęściej popełnianych błędów w języku angielskim jest ten w użyciu słów „JOB” i „WORK”. Nikogo to jednak nie powinno dziwić biorąc pod uwagę częstotliwość poruszania tematu. Jakby tego było mało, gdzieś w tle pojawia się jeszcze „PROFESSION” i „OCCUPATION”. Kiedy więc używać którego?

VIDEO

 

JOB

JOB, to zasadniczo stanowisko czy też etat, który zapewnia nam pracodawca. Gdy więc jesteśmy bezrobotni, mówimy, że nie mamy pracy.

I don’t have a job.

Wtedy przeglądamy w sieci JOB OFFERS, czyli oferty pracy.

Gdy znajdziemy interesujące nas ogłoszenie zwykle aplikujemy.

 We apply for a job.

I wreszcie dostajemy pracę.

We get a job.

Niektórzy z nas mogą się też pochwalić pracą, która jest dobrze płatna, a więc jeśli koleżanka dobrze zarabia, możemy powiedzieć, że

she has a well-paid job.

 

 

 

WORK

Słowo WORK oznacza jednak coś innego. Nie jest to już stanowisko, a najczęściej ilość zadań lub miejsce.

Dlatego też, gdy mam dużo pracy do wykonania, mogę powiedzieć, że

I have a lot of work to do.

Jednak, gdy ktoś do mnie dzwoni, a ja akurat nie mogę rozmawiać, bo prowadzę zajęcia czy szkolenie, mogę powiedzieć, że jestem w pracy, tj.

I am at work.

 

 

PROFESSION

Słowo PROFESSION jest dosyć sugestywne i oznacza oczywiście profesję, a to sugeruje zwykle jakiś niezbędny trening, wiedzę, kwalifikacje czy umiejętności. Z tego też względu do tej grupy możemy zaliczyć, np. lekarzy. Teoretycznie więc mogłabym powiedzieć, że moją profesją jest „English teacher”, ponieważ, mimo innych szkół i studiów, to filologia stała się moim głównym wykształceniem. Nie oznacza to jednak, że pracuję jako nauczyciel, bo choć w życiu codziennym uczę angielskiego, to oficjalnie jestem kategoryzowana jako przedsiębiorca.

Co więc jeśli ktoś nie pracuje w swoim zawodzie i utrzymuje się z czegoś zupełnie innego, niż to, w czym się szkolił? Co jeśli taki lekarz wcale nie leczy, a pracuje np. jako kelner?

 

OCCUPATION

Wtedy właśnie mówimy o OCCUPATION, czyli zajęciu, innymi słowy pracy, dzięki której się utrzymujemy i zarabiamy na życie.

E.g. I earn my living as a waiter.   LUB

E.g. I make my living as a waiter.

 

Najlepsze ćwiczenia na przełamywanie bariery językowej :)

Dopieszczanie i dopracowywanie stron mojej drugiej książki sprawia, że notorycznie myślę o zagadnieniu przełamywania bariery językowej. I nie tylko o tym, czym jest i skąd się bierze, ale przede wszystkim jak z nią walczyć. Na co dzień pracuję przede wszystkim z osobami dorosłymi i mam szansę z bliska przyglądać się temu, co dzieje się w głowach moich kursantów. Jeśli więc macie jakiekolwiek opory przed mówieniem po angielsku, należycie do zdecydowanej większości. 🙂

Ciekawostka: podczas jednego z prowadzonych przeze mnie szkoleń z metodyki nauczania języka angielskiego dla nauczycieli byłam świadkiem bardzo interesującej sytuacji. Anglistka z wieloletnim doświadczeniem w nauczaniu języka obcego wstydziła się publicznie PRZECZYTAĆ akapit w obawie, że popełni błąd i „zbłaźni się” przed kolegami z pracy. Jeśli więc myśleliście, że problem dotyczy tylko uczniów i to tych na niższych i średnich poziomach zaawansowanie, nie mogliście być w większym błędzie. 😉

 

 

 

TABOO / HEADS UP

Czyli gra dla dwóch lub więcej osób, którą tak naprawdę można dostosować do potrzeb indywidualnego kursanta 😛 Zadaniem gracza jest opisanie partnerowi terminu znajdującego się na kartce (ALE bez używania kluczowych słów). Jeśli więc miałabym opisać czym jest KING (KRÓL), to wśród zakazanych słów najprawdopodobniej znalazłyby się m.in. QUEEN (królowa), CROWN (korona), PRINCE (książę) i PRINCESS (księżniczka).

Ćwiczenie jest świetne z wielu względów. Po pierwsze, ćwiczymy komunikację i przygotowujemy się do sytuacji, w których nie będziemy znać jakiegoś słówka. Bo, spójrzmy prawdzie w oczy – nikt nie zna całego słownictwa świata, również w ojczystym języku.

Mogłabym więc powiedzieć, że:

It is a person who is in charge of the kingdom, who usually lives in a castle and has servants.
Jest to osoba, która stoi na czele królestwa, zwykle mieszka w zamku i ma wielu służących.

Dzięki temu ćwiczymy parafrazę, czyli opisywanie tego samego, ale przy użyciu innych słów. Wszak prawdziwa komunikacja (a głównie to na niej nam przecież zależy) polega na przekazaniu informacji. Narzędzia, jakimi się będziemy posługiwać (konkretne słówka) to sprawa drugorzędna. 🙂

 

*** Alternatywą jest aplikacja HEADS UP, która została wymyślona przez Ellen DeGeneres prowadzącą jeden z najpopularniejszych show w USA. Zawiera ona więcej elementów kulturowych i nadaje się dla kursantów na wyższych poziomach zaawansowania (choć gra ogólnie sprawia więcej frajdy, aniżeli z wyciętymi kartkami ;)).

 

 

 

 

HOW TO

 

Kolejne z moich wymyślnych narzędzi tortur. 😀 Choć najczęściej nim przystąpię do zadania, żeby nie wyjść na lektora rodem z piekła 😀 , przygotowuję kursanta do tego ćwiczenia, tj. zaopatruję go/ją w niezbędne słownictwo. 😉

Wtedy siadam naprzeciwko, biorę do ręki swój telefon, obracam nim na wszystkie możliwe sposoby i mówię po angielsku: Jestem 80-cio letnią babcią, chcę wysłać wiadomość do swojej córki i nie wiem jak. Czy możesz mi pomóc? 😀 I tak moja „ofiara” jest zmuszona powiedzieć mi, bardzo szczegółowo, co mam zrobić.

Najpierw musisz odblokować telefon… Guzik jest po prawej stronie, wciśnij go. Teraz przesuń palcem po ekranie. Nie, nie tak. Od lewej do prawej. Teraz znajdź ikonkę z chmurką…

 

Opisywanie szczegółowo bardzo podstawowych czynności daje nam dodatkowo możliwość wyłapania luk w naszej wiedzy. Każdy wie jak jest po angielsku telefon, ale co z takimi słówkami jak „odblokować”, „guzik”, „wcisnąć”, „strzałka”, „pole tekstowe”, itp.?

 

 

 

JESTEŚ MOIMI OCZAMI

 

Pamiętaj, jesteś moimi oczami.

– Ale co ja mam robić?!

Uśmiecham się szeroko i obserwuję, jak w siedzącym przede mną kursancie zaczyna narastać panika.

– Już mówiłam. Ja się odwrócę tyłem do komputera, głos jest wyłączony, trailer sobie leci, a Ty ładnie po kolei opisujesz mi w czasie Present Continuous co dzieje się na ekranie. Na tej podstawie muszę odgadnąć o jakim filmie mówisz. Spokojnie, sama w końcu wybrałam zwiastuny, znam swoje opcje. Masz tylko dwa kryteria: nie wolno Ci się zatrzymać w opisie i cały czas masz używać struktury „to be + końcówka -ing”.

– Ale…!

– Nom? 🙂

– No, nic… dobra…

– No, to próbujemy. 🙂

 

Na czym polega cały urok ćwiczenia? Kursant jest tak skoncentrowany na ćwiczeniu, że w jego umyśle nie ma już miejsca na myślenie o lęku przed mówieniem. 😉

Jak zacząć myśleć po angielsku

KROK 1 – ZDEFINIUJ SWÓJ POZIOM

 

Inaczej do sprawy podejdzie osoba początkująca, a inaczej średnio-zaawansowana. Starzy wyjadacze mogą mieć przewagę w kwestii różnorodności materiałów, jednak istnieją też większe szanse, że ich angielski jest naszpikowany błędami i szkodliwymi nawykami. Jeśli więc chcesz przejść na kolejny poziom nauki języka obcego, najpierw musisz ustalić z jakich książek, kursów, filmów, itp. będziesz korzystać. Jak ustalić swój poziom? W pierwszej kolejności można uzupełnić w sieci tzw. placement test. Nie jest on jednak kompleksowy i pomoc kompetentnego lektora może się okazać nieodzowna (zwłaszcza, że chodzi nam przecież o mentalny odpowiednik mówienia, a nie poprawność gramatyczną).

 

 

A POTEM…

 

 

 

 

OGRANICZ POLSKI I ZAPOMNIJ O TŁUMACZENIU

 

Dlaczego? Ponieważ procesy myślowe ucznia tłumaczącego z PL na ANG oraz takiego, który ten element pomija (i od razu buduje zdania w obcym języki), są bardzo różne.

 

Z TŁUMACZENIEM

UFORMOWANIE KONCEPCJI –> BUDOWA ZDANIA W J. POLSKIM –> TŁUMACZENIE SŁOWO PO SŁOWIE –>
(BLOKADA WYNIKAJĄCA Z BRAKU SŁÓW –> ) BUDOWANIE ZDANIA PO ANGIELSKU

 

Nie wspomnę już o energii, którą marnujemy próbując myśleć dwutorowo – pamiętać przekaz i oryginalne zdanie i tłumaczyć wszystkie słowa po kolei.

 

BEZ TŁUMACZENIA:

UFORMOWANIE KONCEPCJI –> BUDOWANIE ZDANIA PO ANGIELSKU

 

 

 

PRZEKALKULUJ WSZYSTKO I WIEDZ NA CO SIĘ PORYWASZ

 

Od czasu do czasu jakiś kursant pożali mi się, że nie widzi dużej poprawy w swoich umiejętnościach językowych. Ironicznie, ten sam kursant spędza ogromne pokłady wolnego czasu na naukę angielskiego – dokładnie aż jedną godzinę w tygodniu, na lekcji ze mną…

Przeliczmy to sobie.

Doba ma 24 h, tydzień 7 dni, co daje nam 168 h w tygodniu. Nie mniej, nie więcej. Umysł człowieka operuje NON STOP. Nawet kiedy wydaje nam się, że mózg nie pracuje, to on i tak pracuje. 😛 Podczas snu następuje m.in. innymi odsiew zbędnych informacji i porządkowanie tych nowych i użytecznych (oczywiście w dużym uproszczeniu). Używamy naszego ojczystego języka nawet we śnie, co oznacza, że taki kursant posługuje się językiem polskim przez 167 h, a angielskim tylko przez godzinę (i to często niepełną przez próby tłumaczenia na głos).

Usiłujemy więc skłonić mózg do posługiwania się zupełnie nowym kodem, aniżeli tym, w którym go szkoliliśmy całe lata. W dodatku liczymy na to, że 0,6% naszego czasu (vs. 99,4 %) wystarczy, żeby wyrobić sobie nowe nawyki.

Acha… 😛

 

 

 

OCZEKUJ ŚCIAN (NA KAŻDYM KROKU)

 

Nie spotkałam ani jednej osoby, która nie próbowałaby mimowolnie wrócić do starych nawyków przy próbie przestawienia się na myślenie po angielsku.

Jeżeli jesteśmy na wyższym poziomie zaawansowania i od początku nie wprowadziliśmy zasady kreowania myśli i budowania zdań w języku docelowym, bunt mózgu będzie naturalny i nieunikniony. W końcu w swoim umyśle już od dawna formowaliśmy ścieżki neuronowe pełne translacji.

Zmiana nawyków? To nie może przebiec bez problemów. 🙂

 

 

 

SŁUCHAJ BIERNIE

 

Czyli otaczaj się językiem. Nawet jeżeli niczego na początku nie ogarniesz. Nie chodzi o słuchanie, a SŁYSZENIE. Zaznajamianie się z melodią języka i jego dźwiękami.

Zupełnie jak z jazdą samochodem – gdy wsiadamy za kółko po raz pierwszy nie robimy tego od tak, od razu. Najpierw patrzymy jak robią to inni. Z brzmieniem języka jest podobnie.

 

 

 

SŁUCHAJ AKTYWNIE

 

Koncentruj się na przekazie, wsłuchuj się w znaczenie.

I znów, nie chodzi o to, aby z marszu tłumaczyć słowo po słowie. Jest to ten sam błąd, co przy formowaniu własnych wypowiedzi, tj. dodawanie sobie roboty i tworzenie szkodliwego nawyku.

Od początku należy nastawić się, że to zdanie, ewentualnie jego część, przenosi informację i trzeba postrzegać je jako całość (dążymy do tzw. big picture, czyli postrzegania całego obrazu, a nie tylko jego fragmentów).

 

 

 

ZAWSZE POWTARZAJ NA GŁOS

 

Po pierwsze, nie obudzisz się pewnego dnia z aparatem mowy gotowym do kreowania nieznanych mu dźwięków. Każdy z nas ma (w samej twarzy) 43 mięśnie, a jak wiadomo mięsień nieużywany zanika lub jest o wiele słabszy od tego regularnie wykorzystywanego.

Po drugie, formowanie myśli w obcym języku jest bardzo zbliżone do wypowiadania ich na głos (i vice versa). Okazuje się, że nawet struny głosowe pracują w taki samo sposób, nawet gdy nie mówimy czegoś głośno, a jedynie to pomyślimy.

 

 

PISZ W TYM JĘZYKU

 

Gdzie się tylko da i jak często się da.

Osobiście, od lat zapisuję swoją listę rzeczy do zrobienia na dany dzień w postaci miksu językowego. Gdyby więc mój terminarz wpadł w ręce przypadkowej osoby, najprawdopodobniej nie zrozumiałaby ona z niego nic. 😀 Mogą to być luźne przemyślenia przy śniadaniu (tzw. morning pages), terminarz, pamiętnik, lista zakupów czy po prostu wiadomości wymieniane z kimś bliskim czy też tzw. penpal’em.

Obcy język musi się stać naszym narzędziem codziennego użytku, abyśmy mogli się nim w pewnym momencie naturalnie posługiwać.

Daj komuś niedoświadczonemu szlifierkę i nie będzie wiedział jak się nią obsługiwać. Podobnie jest z mózgiem przymuszonym do używania języka obcego.

 

 

 

CZYTAJ KSIĄŻKI I OGLĄDAJ FILMY/SERIALE

 

Zwłaszcza takie, w których występuje język kolokwialny, np. seriale komediowe. 🙂 Nie zawsze mamy wpływ na to, czy w naszym środowisku znajdują się ludzie władający docelowym językiem. Mamy jednak dużo do powiedzenia w kwestii tego, czym karmimy swoje umysły poza pracą.

Jeśli nie masz więc za bardzo z kim pogadać i od kogo się uczyć – odpal Netflix lub zajrzyj na kanał jakiegoś amerykańskiego/brytyjskiego youtubera.

 

 

 

ZAPOMNIJ O SKOMPLIKOWANYCH ZDANIACH

 

Jedna z najważniejszych rzeczy, jakie wyniosłam z lekcji angielskiego w liceum – PROSTOTA! SIMPLICITY!

Nie utrudniaj sobie życia, zwłaszcza na początku. Celem jest przekazanie informacji, nic więcej. Nic nam po bardzo wysoko postawionej poprzeczce i ambicjach, jeśli przez nie podejmiemy nawet próby i.

Zasada jest prosta: nie przechodzisz do zdań złożonych dopóki nie będziesz szastać na lewo i prawo prostymi.

 

 

PARAFRAZUJ. WSZYSTKO!

Parafraza to nic innego, jak opisywanie tego samego, tylko przy użyciu innych słów, zwrotów, struktur. Mogą być to definicje, przykłady zdań z lukami, synonimy, antonimy, opisy sytuacji – wszystkie chwyty dozwolone.

Umiejętność parafrazowania jest jedną z najważniejszych w nauce języka i komunikacji, ponieważ nigdy nie będziemy znać WSZYSTKICH słów w danym języku. Cholera, przecież po polsku jest masa takich, z którymi się wcześniej nie spotkaliśmy. Czemu więc oczekujemy od siebie, że nagle zaczniemy sypać z rękawa wyszukanymi terminami?

Czym jest długopis? To taka rzecz, zwykle zrobiona z plastiku, która służy nam do zapisywania różnych informacji, list i robienia notatek.

Jasne? Świetnie! To teraz po angielsku. 😉

 

 

GOTOWY, DO BIEGU, START!

Czyli zastosuj monolog w swojej nauce języka. Wybierz dowolny temat, najlepiej prosty, niewymagający skomplikowanego i wyszukanego słownictwa, na który możesz mówić przez kilkanaście sekund bez przerwy. Zmierz czas i zanotuj. Następnego dnia przeprowadź to ćwiczenie jeszcze raz (może być ten sam temat, choć długoterminowo trzeba będzie troszkę namieszać 😉 ).

Celem są coraz dłuższe wypowiedzi i zwiększenie poziomu trudności pod względem poruszanego tematu. Presja czasu pomoże wymusić na umyśle posługiwanie się drugim językiem, ponieważ nie będzie czasu na tłumaczenie. Uprzedzam tylko – na początku będziecie mnie przeklinać za ten eksperyment. 😉 Za kilka tygodni podziękujecie. 😉 Nie ma za co. 😀

 

 

24 H Z ANGIELSKIM

 

Nie każdy ma luksus takiej separacji językowej, jednak jeśli ktoś ma – zdecydowanie polecam spróbować. 🙂 Rzecz w tym, żeby „zanurzyć się” w języku na dłuższy okres czasu, niż tylko godzina czy dwie.

Wiele osób dziwi mi się, że byłam w stanie opanować angielski bez wyjazdu za granicę. Wbrew pozorom, jest to bardzo proste – byłam nim cały czas otoczona i zmuszona do posługiwania się nim (studia filologiczne = słuchanie, mówienie i uczenie się po angielsku).

Chcemy więc być bombardowani angielskim, ponieważ mózg nie przeskakuje wtedy z jednego języka na drugi. Nie zmuszamy go do „zmiany kodu”, tylko wymuszamy stosowanie jednego non stop.

I nie trudno zrozumieć dlaczego: jeżeli uczymy się nowej umiejętności, np. jazdy samochodem i ruszania z miejsca, to kiedy będzie nam szło lepiej? W 5-tej minucie ćwiczeń czy w 50-tej?

 

 

 

 

Nauka słówek – jak tworzyć śmieszne skojarzenia, by bezboleśnie zapamiętywać

 

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=sC8EJmADD5M&feature=youtu.be

 

GDY ANIA MIAŁA 13 LAT

– Nauczyłaś się już na jutrzejszy sprawdzian z historii?
– Tak, wszystko już przeczytałam.
– Przeczytałaś?! I ty się tak przygotowujesz?! To pewnie słabo te sprawdziany piszesz…

I choć w tamtym okresie z historii dostawała czwórki i piątki, głupia Ania wbiła sobie do głowy, że nie umiała się uczyć, a przeczytanie materiału było niedostatecznie dobre, aby go zapamiętać. I tak trwała w tym przekonaniu lat kilka.

 

 

GDY ANIA MIAŁA 18 LAT

– No, siedzę i się uczę…! – koleżanka wydawała się kompletnie nie ogarniać pytania.
– Ale jak to się uczysz? Co konkretnie robisz? Czytasz po cichu? Na głos? Kujesz osobno daty?
– Najpierw wszystko czytam, a potem sama opowiadam tą historię.
– I tak po samym przeczytaniu wszystko pamiętasz…? :O
– No, przecież jak coś przeczytasz, to pamiętasz co czytałaś, nie?!

Teraz już nie.

 

 

 

MĄDRE DZIECKO, GŁUPIE DZIECKO

 

Czyli jakimi nas widzi świat, tacy jesteśmy. Jeśli nauczyciel w podstawówce stwierdza, że jesteśmy z czegoś słabi, to w jaki sposób to wpływa na naszą samoocenę?

Dzieci BARDZO łatwo ulegają sugestii, a opinia dorosłych staje się ich własną. Im więcej razy (w szczególności od ważnej dla nas osoby) usłyszymy, że do czegoś się nie nadajemy, to głębiej się to wgryzie w nasze poczucie tożsamości. Podobnie ma się sytuacja z nauką i każde z nas musi samo odpowiedzieć sobie na to pytanie:

czy oceniam swój intelekt przez własny pryzmat czy ten, który został mi narzucony lata wcześniej?

Jak zacząć kwestionować takie negatywne przekonania? Prosto. Wystarczy opisać najwredniejszego i najsympatyczniejszego nauczyciela z czasów szkolnych. O dziwo, takie rzeczy pamiętamy bardzo szczegółowo. Albo najbardziej udaną imprezę w życiu. Pierwszy pocałunek. Sytuacje, w której byliśmy przerażeni. Stłuczkę samochodową. Dźwięki ulubionej piosenki. Kolor okładki ulubionej książki.

Nie jesteśmy głupi. Jeśli czegoś nie pamiętamy, to tylko dlatego, że nie stosowaliśmy spersonalizowanych technik najbardziej przyjaznych dla naszego mózgu.

Uczyliśmy się w sposób linearny, nudny, łopatologiczny, suchy, mało praktyczny. Czyli nieefektywny, ponieważ prawie 70% społeczeństwa najlepiej przyswaja wiedzę wzrokowo. A wzrokowo to znaczy jak?

 

 

EBOOK – WORKBOOK
PREMIERA 10.06.19 R.

ZAPISY NA LISTĘ OSÓB ZAINTERESOWANYCH 

 

 

POPRZEKLINAJ SOBIE I POBRECHTAJ

 

Mnemotechniki (nazywane również mnemonikami, od angielskiego mnemonics) to techniki zapamiętywania nowych informacji przez jaskrawe, skrajne, żywe i wywołujące emocje skojarzenia (bo, nie wiedzieć czemu, mózg zapamiętuje głównie to, co śmieszne, absurdalne, sentymentalne, wulgarne lub zboczone… 😛 ). Wspominałam już o nich TUTAJ.

Nowe informacje zagoszczą więc na stałe w mózgu, jeśli

1) będę działać nam na wyobraźnię,

2) zostaną przyłączone do tego, co już wiemy.

I wszystko pięknie wygląda w teorii, tylko jakoś praktyka tworzenia tych mnemotechnik nam nie wychodzi, a im jesteśmy starsi, tym trudniej (dlatego, że dłużej wyrabialiśmy sobie nawyki nieskutecznej nauki). Im bardziej przywykliśmy do bezmyślnego powtarzania słówek na głos, tym większy stawiamy opór przed stosowaniem skojarzeń.Przez to właśnie słyszę na porządku dziennym, że „Pani jest łatwiej„, „nie wychodzą mi te skojarzenia”, „no, nic mi nie przychodzi do głowy” i „Ty masz do tego lepszą głowę”.

Otóż… g**no prawda, wysoki sądzie! 😛 Nie mam ani większego talentu, ani lepszej głowy do głupich skojarzeń, ponieważ zaczynają też miałam takie trudności. Jedyne co mam, to WIĘCEJ PRAKTYKI. 😉

 

Postanowiłam więc podsunąć Wam kilka ćwiczeń, które pomogą wyrobić umiejętność tworzenia zabawnych asocjacji i historyjek. 🙂

 

 

Ania 😉

 

 

 

  1. Szukamy słów, które wyglądają podobnie. Jeżeli dopiero zaczynamy swoją przygodę z nauką angielskiego, skojarzeń będziemy szukać w języku polskim. Jeśli jednak jesteśmy już na nieco wyższym poziomie zaawansowania, możemy mieszać oba języki.

Np. KNOT   /not/ – węzeł

Jak go sKNOcisz, to lina się rozwiąże. 😉

 

 

 

 

2. Skojarzenia możemy tworzyć w oparciu o zapis lub wymowę. Gdy powtórzymy mnemotechnikę kilka razy, dla naszego mózgu nie będzie miało to mniejszego znaczenia. Tak czy siak, powinniśmy się uczyć zarówno jednego, jak i drugiego, więc to od czego zaczniemy, nie ma większego znaczenia. Haczyk to haczyk. 😉

 

Np. RIBBON  /ryben/   –  kokarda

Ryben? Rybny? 😀  Rybna kokardka? Kokardka na rybie? 😀

              +             

 

 

 

Stwórz własne skojarzenie. 🙂 Znajdź w języku polskim słówko, które będzie Twoim haczykiem do następującego słówka. 😉

 

 

Np. RAILING   /rejling/   –  balustrada, poręcz  (np. przy schodach)

Np. Jakie słowo w polskim zaczyna się od „rej…” ???

… 🙂  Nie przewijaj do dołu, zanim nie stworzysz własnego skojarzenia! 😛 🙂

 

 

 

 

… 🙂

 

 

 

 

… 🙂

 

 

 

 

… 🙂

 

Dla mnie jest to REJs  statkiem. 😉 Mogę też wykorzystać drugą część nowego słówka, w tym przypadku jest to „ling”. LING to dla mnie skojarzenie od LINGWISTYKI lub LINGWISTY, czyli człowieka, który zajmuje się językiem. 😉

 

Wyobrażam więc sobie, że na wakacje popłynę w rejs statkiem, na którym będę uczyła się języków obcych. 😀 A statek, jak to statek, musi mieć barierki i balustrady. 😉

 

 

 

 

Najlepsze strony do nauki angielskiego

DUOLINGO

Kompleksowy kurs do nauki online.

 

PLUSY:

  • Można zacząć naukę od tzw. placement test, czyli testu, który pomoże nam ustalić na jakim jesteśmy poziomie. Trzeba jednak podchodzić do niego z dużym dystansem, ponieważ osoba, której gramatyka jest na poziomie B1, może się bez zająknięcia porozumiewać w mowie na poziomie B2+ i odwrotnie.
  • Ignoruje literówki, a to oznacza, że strona sprawdzi czy znamy odpowiedź na pytanie, a nie zasady interpunkcji.
  • Program jest posegregowany tematycznie na mniejsze części. Często nie siadamy nauki, ponieważ wychodzimy z założenia, że potrzebujemy na nią np. minimum 30 minut, a poszatkowanie języka na takie „łykalne” kilkuminutowe fragmenty rozwiązuje ten problem.
  • Skrzętnie prowadzone statystyki. Program pokazuje nam nawet ile zostało godzin do końca kursu. Świetny pomysł, zważywszy na fakt, że opanowanie języka obcego to długi proces i potrzebujemy częstych „słupków milowych”, które przypomną nam, że idziemy we właściwą stronę i robimy progres.
  • Program jest dosyć kompleksowy (choć oczywiście rozmowy z żywym człowiekiem nie zastąpi).

 

MINUSY:

  • Choć program nie ucina nam punktów za interpunkcje, nie ma wprowadzonych różnych interpretacji (np. to samo zdanie wypowiedziane z różną intonacją może być trybem rozkazującym lub zwyczajnym zdaniem w czasie Present Simple). Choć to może być po prostu efekt mojego lektorskiego czepialstwa, zdecydowana większość osób nie powinna mieć z tym problemu. 😉
  • Mówienie zostało całkowicie zignorowane w placement teście. O ile aplikacja na telefon rejestruje nasze wypowiedzi, o tyle w początkowym teście ta umiejętność w ogóle nie została wzięta pod uwagę.
  • Podczas definiowania poziomu językowego można zauważyć dosyć spore przeskoki w poziomie trudności. Wprawdzie haczy on o bardzo różne części języka angielskiego, jednak po jego zakończeniu miałam pewien niedosyt. Mógłby on być dłuższy i bardziej szczegółowy. Dla porównania dodam, że swoim kursantom najczęściej wręczam takie, które mają po 80-100 pytań.

 

 

 

MOJE FISZKI

Strona do tworzenia własnych fiszek online.

 

PLUSY:

  • Szybkie tworzenie własnych klarownych fiszek. Czytelny zapis jest w nauce bardzo ważny, a niektórzy z nas mają problem z wyraźnym pismem – strona rozwiązuje ten problem.
  • Strona jest intuicyjna.
  • Free. 😉
  • Fiszki możemy zapisać w formacie pdf.
  • Domyślnie strona pokazuje nam zestaw 16 fiszek, czyli dokładnie tyle, ile zmieści nam się na jednej kartce po wydrukowaniu.

 

MINUSY:

  • Fiszki powinny być wysoce zindywidualizowane, a tworzenie ich przy pomocy programu z ograniczonymi możliwościami graficznymi (wytłuszczenie druku, pochylenie i podkreślenie), to dosyć uboga wersja. Jedyne, co by nas w tej sytuacji ratowało, to wkładanie kolorowych kartek do drukarki.
  • Brak możliwości dodawania grafik. Rysowanie jest zawsze lepsze, ale bardzo dużo osób ma opory i nie chce się przełamać. Wklejenie zdjęć jest zawsze lepsze od fiszki zapełnionej samymi literami, a tu nie mamy nawet tej opcji.
  • Brak różnorodności czcionki.
  • „Krzaczki” – zamiast interlinii Enter przyprószył moje fiszki ciągiem liter i symboli.

 

 

 

BBC LEARNING ENGLISH

 

PLUSY:

  • Różnorodność tematyczna.
  • Materiały są bardzo dobrze przygotowane graficznie (no, ba, w końcu BBC ;p).
  • Słowniczek do każdej lekcji.
  • Lekcje te są krótkie i nie zajmują dużo czasu.
  • Ćwiczenia sprawdzające naszą wiedzę po przyswojeniu materiału (+ klucz odpowiedzi).
  • Transkrypcja tekstu.
  • Możliwość ściągnięcia lekcji w formacie pdf.
  • Możliwość ściągnięcia pliku audio.

MINUSY:

  • Brak możliwości dostosowania poziomowego.
  • Często uczymy się słówek, którymi możemy zaszpanować w wypowiedziach ;p , a nie takich, które są niezbędne.
     

 

MNEMONIC DICTIONARY

 

Słownik dla fanów mnemotechnik, czyli zabawnych historyjek i skojarzeń, które wspomagają zapamiętywanie. Po wpisaniu słówka, które chcemy zapamiętać, strona podaje nam definicję, przykłady, a niżej kilka propozycji skojarzeń dodanych przez użytkowników. 🙂

 

PLUSY:

  • Kompleksowość (definicja, przykłady, skojarzenia).
  • Wykorzystywanie mnemotechnik, czyli śmiesznych połączeń, które później bardzo pomagają w odtwarzaniu i wykorzystywaniu słówek <3 <3 <3
  • Świetna alternatywa dla tych, którym ciężko się przekonać do wykorzystywania mnemotechnik (większości). Stare nawyki trudno zmienić (łopatologiczne powtarzanie na głos), nawet gdy są one nieefektywne. Takie mnemotechniki podane na tacy są dobrym kompromisem między własnymi skojarzeniami, a ryciem na blachę.

 

MINUSY:

  • Monolingwistyczny (brak tłumaczenia, tylko angielski)
  • Wyłącznie dla osób na nieco wyższym poziomie zaawansowania (asocjacje/skojarzenia są tworzone w języku angielskim).

 

 

 

TED TALKS

Seria przemówień i prezentacji o przeróżnej tematyce.

 

PLUSY:

  •  Wyraźna wymowa.
  • Napisy w języku polskim i angielskim.
  • Różnorodna tematyka.
  • Duża ilość prezentacji o efektywnej nauce, poprawie pamięci i nauce języków obcych.
  • Możliwość komentowania filmów.
  • Świetne jako materiał do dyskusji.

 

MINUSY:

  • Zrozumienie prezentacji nierzadko wymaga wyższego poziomu zaawansowania, a te na niższym poziomie po prostu trudno znaleźć.
  • Sporadyczny brak napisów (są jedynie generowane automatycznie).
  • Brak ewentualnych ćwiczeń czy możliwości sprawdzenia znajomości nowo-poznanych słów (acz TED Talks nie powstały w celu nauczania angielskiego, więc nie oczekujmy cudów).

 

 

MATURA PISEMNA Z ANGIELSKIEGO – KURS VIDEO ONLINE

JEST! „My baby”, przy którym spędziłam wiele, wiele nocy. 🙂  Ale wiecie co? Warto było! 🙂 Jestem zadowolona z efektu końcowego, a kurs dał mi możliwość wykorzystania moich kreatywnych ciągot. 😉 Dzięki temu mogłam wykorzystać w praktyce swoją wiedzę jako językowiec i trener efektywnej nauki, ale też pobawiłam się w twórcę filmowego, fotografa, a nawet modelkę. ;p Choć, szczerze mówiąc, wolę chyba pisać książki i podręczniki, niż oglądać się na ekranie. ;P

Pomysł na ten kurs zrodził się kilka miesięcy temu, jak zwykle, podczas biegania. 😉 Na początku kompletnie nie wiedziałam jak ugryźć temat. Wreszcie uznałam, że jedynym logicznym rozwiązaniem jest dostarczyć maturzystom coś, co poprowadzi ich za rękę przez najtrudniejsze zagadnienia: połączenie podręcznika dla wzrokowców z filmem video, w którym zdradzę swoje najmroczniejsze sekrety z zakresu efektywnej nauki. ;p

Nadal niezmiennie wierzę w indywidualne lekcje i niepodzielną uwagę lektora, który wyłapie błędy typowe dla nas. Jednak nie wszyscy mają sposobność uczęszczania na korepetycje, czy to ze względu na brak korepetytora w małej miejscowości, czy też koszty zajęć. I to właśnie z myślą o tych młodych ludziach zaprojektowałam ten kurs online.

 

 

Żeby oebjrzeć darmowy fragment i/lub kupić kurs, kliknij poniższą miniaturkę. 😉

 

 

 

 

3 cechy charakteru, które utrudnią Ci naukę języka

PERFEKCJONIZM

 

Każde zdanie, jakie wypowiem, powinno być poprawnie gramatycznie a wymowa taka, że „mucha nie siada”. Nie chcę też zrobić z siebie idiotki, dlatego z konwersacjami zaczekam, aż poczuję się bardziej komfortowo (czyli nigdy).

 

Jak to ujęła Liz Gilbert,
Perfekcjonizm to strach w butach na wysokich obcasach.
Nie czekaj aż będziesz gotowa, bo to nigdy nie nastąpi.

 

 

 

KONTROLA

 

Próbowałyście się kiedyś uczyć języka z różnych źródeł? Na przykład uczęszczać na kurs, czytać książkę i słuchać audycji radiowej w tym samym czasookresie?

 

Kiedy jeszcze byłam na studiach, musiałam opanować jasno wytyczony materiał. Wtedy wszystko było o tyle prostsze, że koś „pokazał mi palcem” czego konkretnie miałam się nauczyć. Było więc konkretne zadanie domowe, konkretna artykuł do przeczytania, konkretny utwór do przeanalizowania…

 

Co jednak jeśli za każdym razem, gdy toniemy w nadmiarze informacji (czyli non stop) i nie jesteśmy w stanie przyswajać każdego słówka, jakie do nas dociera? Ciocia dobra rada podpowiada: język nie ma sztywnych granic, co oznacza, że zawsze znajdzie się coś, z czym wcześniej nie miałyśmy styczności. Chcesz opanować angielski? Zapomnij o kontroli. Selektywność nie jest zalecana, jest konieczna.

 

 

 

 

NADMIERNA AMBICJA (ZWŁASZCZA NA STARCIE)

 

Należy uczyć się minimum godzinę dziennie, bo przecież jak już coś robić, to robić dobrze. W końcu 10 minut nic mi nie da, nie odczuję w ogóle, że się czegokolwiek nauczyłam. Każdego ranka przy śniadaniu przerobię kolejną lekcję z książki, dzięki temu w miesiąc opanuję słownictwo na tematy X, Y i Z. Jutro ostro biorę się za siebie!

 

Następnego dnia o rano.

 

Godzina 6:00 – Miałam wstać, żeby pouczyć się angielskiego…
Godzina 6:10 – Naprawdę powinnam wstać…
Godzina 6:30, wstaje i otwiera książkę- Dobra, dzisiaj zacznę od 30 minut nauki…
Godzina 6:45 – Nic mi już nie wchodzi… Tego jest za dużo!