Nauka słówek – jak tworzyć śmieszne skojarzenia, by bezboleśnie zapamiętywać

 

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=sC8EJmADD5M&feature=youtu.be

 

GDY ANIA MIAŁA 13 LAT

– Nauczyłaś się już na jutrzejszy sprawdzian z historii?
– Tak, wszystko już przeczytałam.
– Przeczytałaś?! I ty się tak przygotowujesz?! To pewnie słabo te sprawdziany piszesz…

I choć w tamtym okresie z historii dostawała czwórki i piątki, głupia Ania wbiła sobie do głowy, że nie umiała się uczyć, a przeczytanie materiału było niedostatecznie dobre, aby go zapamiętać. I tak trwała w tym przekonaniu lat kilka.

 

 

GDY ANIA MIAŁA 18 LAT

– No, siedzę i się uczę…! – koleżanka wydawała się kompletnie nie ogarniać pytania.
– Ale jak to się uczysz? Co konkretnie robisz? Czytasz po cichu? Na głos? Kujesz osobno daty?
– Najpierw wszystko czytam, a potem sama opowiadam tą historię.
– I tak po samym przeczytaniu wszystko pamiętasz…? :O
– No, przecież jak coś przeczytasz, to pamiętasz co czytałaś, nie?!

Teraz już nie.

 

 

 

MĄDRE DZIECKO, GŁUPIE DZIECKO

 

Czyli jakimi nas widzi świat, tacy jesteśmy. Jeśli nauczyciel w podstawówce stwierdza, że jesteśmy z czegoś słabi, to w jaki sposób to wpływa na naszą samoocenę?

Dzieci BARDZO łatwo ulegają sugestii, a opinia dorosłych staje się ich własną. Im więcej razy (w szczególności od ważnej dla nas osoby) usłyszymy, że do czegoś się nie nadajemy, to głębiej się to wgryzie w nasze poczucie tożsamości. Podobnie ma się sytuacja z nauką i każde z nas musi samo odpowiedzieć sobie na to pytanie:

czy oceniam swój intelekt przez własny pryzmat czy ten, który został mi narzucony lata wcześniej?

Jak zacząć kwestionować takie negatywne przekonania? Prosto. Wystarczy opisać najwredniejszego i najsympatyczniejszego nauczyciela z czasów szkolnych. O dziwo, takie rzeczy pamiętamy bardzo szczegółowo. Albo najbardziej udaną imprezę w życiu. Pierwszy pocałunek. Sytuacje, w której byliśmy przerażeni. Stłuczkę samochodową. Dźwięki ulubionej piosenki. Kolor okładki ulubionej książki.

Nie jesteśmy głupi. Jeśli czegoś nie pamiętamy, to tylko dlatego, że nie stosowaliśmy spersonalizowanych technik najbardziej przyjaznych dla naszego mózgu.

Uczyliśmy się w sposób linearny, nudny, łopatologiczny, suchy, mało praktyczny. Czyli nieefektywny, ponieważ prawie 70% społeczeństwa najlepiej przyswaja wiedzę wzrokowo. A wzrokowo to znaczy jak?

 

 

EBOOK – WORKBOOK
PREMIERA 10.06.19 R.

ZAPISY NA LISTĘ OSÓB ZAINTERESOWANYCH 

 

 

POPRZEKLINAJ SOBIE I POBRECHTAJ

 

Mnemotechniki (nazywane również mnemonikami, od angielskiego mnemonics) to techniki zapamiętywania nowych informacji przez jaskrawe, skrajne, żywe i wywołujące emocje skojarzenia (bo, nie wiedzieć czemu, mózg zapamiętuje głównie to, co śmieszne, absurdalne, sentymentalne, wulgarne lub zboczone… 😛 ). Wspominałam już o nich TUTAJ.

Nowe informacje zagoszczą więc na stałe w mózgu, jeśli

1) będę działać nam na wyobraźnię,

2) zostaną przyłączone do tego, co już wiemy.

I wszystko pięknie wygląda w teorii, tylko jakoś praktyka tworzenia tych mnemotechnik nam nie wychodzi, a im jesteśmy starsi, tym trudniej (dlatego, że dłużej wyrabialiśmy sobie nawyki nieskutecznej nauki). Im bardziej przywykliśmy do bezmyślnego powtarzania słówek na głos, tym większy stawiamy opór przed stosowaniem skojarzeń.Przez to właśnie słyszę na porządku dziennym, że „Pani jest łatwiej„, „nie wychodzą mi te skojarzenia”, „no, nic mi nie przychodzi do głowy” i „Ty masz do tego lepszą głowę”.

Otóż… g**no prawda, wysoki sądzie! 😛 Nie mam ani większego talentu, ani lepszej głowy do głupich skojarzeń, ponieważ zaczynają też miałam takie trudności. Jedyne co mam, to WIĘCEJ PRAKTYKI. 😉

 

Postanowiłam więc podsunąć Wam kilka ćwiczeń, które pomogą wyrobić umiejętność tworzenia zabawnych asocjacji i historyjek. 🙂

 

 

Ania 😉

 

 

 

  1. Szukamy słów, które wyglądają podobnie. Jeżeli dopiero zaczynamy swoją przygodę z nauką angielskiego, skojarzeń będziemy szukać w języku polskim. Jeśli jednak jesteśmy już na nieco wyższym poziomie zaawansowania, możemy mieszać oba języki.

Np. KNOT   /not/ – węzeł

Jak go sKNOcisz, to lina się rozwiąże. 😉

 

 

 

 

2. Skojarzenia możemy tworzyć w oparciu o zapis lub wymowę. Gdy powtórzymy mnemotechnikę kilka razy, dla naszego mózgu nie będzie miało to mniejszego znaczenia. Tak czy siak, powinniśmy się uczyć zarówno jednego, jak i drugiego, więc to od czego zaczniemy, nie ma większego znaczenia. Haczyk to haczyk. 😉

 

Np. RIBBON  /ryben/   –  kokarda

Ryben? Rybny? 😀  Rybna kokardka? Kokardka na rybie? 😀

              +             

 

 

 

Stwórz własne skojarzenie. 🙂 Znajdź w języku polskim słówko, które będzie Twoim haczykiem do następującego słówka. 😉

 

 

Np. RAILING   /rejling/   –  balustrada, poręcz  (np. przy schodach)

Np. Jakie słowo w polskim zaczyna się od „rej…” ???

… 🙂  Nie przewijaj do dołu, zanim nie stworzysz własnego skojarzenia! 😛 🙂

 

 

 

 

… 🙂

 

 

 

 

… 🙂

 

 

 

 

… 🙂

 

Dla mnie jest to REJs  statkiem. 😉 Mogę też wykorzystać drugą część nowego słówka, w tym przypadku jest to „ling”. LING to dla mnie skojarzenie od LINGWISTYKI lub LINGWISTY, czyli człowieka, który zajmuje się językiem. 😉

 

Wyobrażam więc sobie, że na wakacje popłynę w rejs statkiem, na którym będę uczyła się języków obcych. 😀 A statek, jak to statek, musi mieć barierki i balustrady. 😉

 

 

 

 

Jak regularnie i bezboleśnie uczyć się angielskiego – Matura 2018

CO WIEMY O NAWYKACH

 

Nawyk jest podobno jak druga natura człowieka, a sama jego definicja sugeruje wykonywanie jakiejś czynności automatycznie i bez zastanowienia. Wszyscy znamy podstawy założenia, które zostały po raz pierwszy opisane przez Pawłowa. Jeżeli wielokrotnie połączymy dzwonek z jedzeniem, po jakimś czasie charakterystyczny dźwięk będzie sygnalizował w głowie psa czas na jedzenia (a zwierzak będzie się ślinić niezależnie od tego czy dostanie pożywienie).

 

Są to fundamenty formowania nawyków oraz powszechnie znanej zasady marchewki i kija. Jeżeli chcemy sobie jakiś pozytywny nawyk, powinniśmy
a) nagrodzić się za dobrze wykonaną pracę
b) ukarać się za jej niewykonanie 
c) połączyć oba scenariusze 😉

 

Wszyscy jednak doskonale wiemy, że zarówno formowanie nowych nawyków (m.in. regularnej nauki), jak ich eliminowanie (np. zostawianie zadania domowego na ostatnią chwilę) jest najnormalniej w świecie TRUDNE 😛

 

I choć uważam, że praktykowanie powyższych zasad znacząco może poprawić nasze rezultaty (i dlatego też w przyszłości do nich wrócimy), na razie skupmy się na łatwiejszej drodze 😉 Krótszej 😉

 

 

 
O KROK DALEJ

 

Jak dobrze znacie trasę do szkoły czy pracy, którą poruszacie się codziennie? A o ile trudniej byłoby Wam dotrzeć do całkowicie obcego lokalu znajdującego się w ruchliwym centrum nieznanego miasta? Dużo 😛

 

A o ile łatwiej byłoby Wam gdybyście w drugim przypadku w drodze do celu przyłączyli się do kogoś, kto akurat szedłby w to samo miejsce? 🙂

 

Takim przewodnikiem dla nowego nawyku może stać się stary nawyk. Technikę tą nazywamy „studying triggers”, z języka angielskiego TRIGGER, czyli „spust” w broni palnej lub „wyzwalacz”, tj. coś co wyzwoli jakąś reakcję (u nas akurat bezbolesną i szybką naukę 😉 ). Do najpowszechniejszych triggerów zaliczamy inne regularnie wykonywane czynności, miejsca i pory dnia.

 

Np. Dla mnie takim wyzwalaczem jest jazda samochodem (MIEJSCE), ponieważ wtedy zawsze słucham audiobooków. Podczas malowania się (CZYNNOŚĆ) i biegania wieczorami (CZYNNOŚĆ + CZAS) włączam ulubiony podcast na temat biznesu i przedsiębiorczości lub jakiś wywiad z jednym z ulubionych autorów.

 

A teraz jak to ugryźć: zastanówcie się jakie miejsca codziennie odwiedzanie i jakie czynności każdego dnia wykonujecie (oraz kiedy). Powtarzanie słówek w autobusie jest czymś oczywistym, ale np. przyklejenie karteczek do lustra w łazience, by móc je powtarzać przy myciu zębów – już niekoniecznie 🙂

 

Do moich ulubionych przykładów należą m.in.:

 

1) Położenie zbitka fiszek obok płatków śniadaniowych (albo nawet obok mleka w lodówce) i powtarzanie przy śniadaniu,
2) Przyklejenie karteczek do szafki nad zlewem i czytanie ich przy zmywaniu naczyń,
3) Zawieszenie kartki/małej tablicy przy drzwiach i czytanie jednego słówka przy okazji wyjścia.
4) Mini-fiszki przylepione do obramowania ekranu laptopa/komputera (teoretycznie można wykorzystać sticky notes zainstalowane już w systemie, acz z doświadczenia wiem, że nie są tak skuteczne),
5) Powtarzanie słówek z fiszek ukrytych w kieszeni kurtki za każdym razem, gdy czekamy w kolejce w sklepie/na poczcie/itp.

 

VIDEO O STUDYING TRIGGERS

 

 

ZMIANA POCIĄGA ZA SOBĄ ZMIANĘ

 

Andreasen chciał wiedzieć, dlaczego ludzie odeszli od swoich wcześniejszych nawyków. A to, co odkrył, stało się filarem współczesnej teorii marketingu: nawyki zakupowe ludzi są bardziej podatne na zmianę, kiedy ludzie przechodzą ważne zmiany w życiu. Na przykład kiedy zawierają związek małżeński, są bardziej skłonni do zmiany rodzaju kupowanej kawy. Kiedy prowadzają się do nowego domu, są bardziej podatni na zakup nieznanych wcześniej płatków śniadaniowych. Gdy się rozwodzą, są spore szanse, że zmienią markę kupowanego piwa. Konsumenci przeżywający jakąś poważną zmianę w swoim życiu często nie zauważają albo o to nie dbają, że ich zwyczaje związane z zakupami ulegają transformacji.

 

Siła Nawyku, Charles Duhigg

 

Innymi słowy, wykorzystujemy drugie ekstremum do wyrobienia nowego nawyku. Nie chodzi więc o przyłączenie nowego do starego, a utworzenie „czystej karty” w umyśle, która ułatwi świeży start. Okazuje się, że ludzie przechodzący duże zmiany w życiu są bardziej podatni na inne modyfikacje. 

 

Co to oznacza dla nas?

 

Że jeżeli chcemy zacząć wreszcie się regularnie uczyć, powinniśmy przemeblować pokój (i najlepiej stworzyć kącik przeznaczony wyłącznie do pracy – ułatwi to później mózgowi koncentrację).

 

Jeśli chcemy zamienić słuchanie muzyki w drodze do szkoły na angielskie podcasty, możemy zmienić drogę do szkoły. Nie krzyczcie. 😉 Domyślam się, że musielibyście pójść na około i stracić dodatkowo czas 🙂 Więc… przejdźcie na drugą stronę ulicy 🙂 Może brzmi absurdalnie, ale nawet tak niewielka zmiana wprowadza nową perspektywę i eliminuje stary „wyzwalacz”.

 

Śpiochy (jak ja) mogą się zastanowić nad nowym agresywnym budzikiem, 😉 a ci chcący połączyć fiszki z posiłkiem, mogą zacząć go jadać w zupełnie innej części domu albo chociaż pokoju.

 

Zmiana pociąga za sobą inną zmianę 🙂

 

VIDEO JAK WYROBIĆ NOWY NAWYK

 

Jedna rzecz, która spowalnia Twoją naukę języka

– Ok, w takim razie do której kategorii należy to zdanie?
– Do pierwszej.
– A to?
– Też.
– To?
– Do drugiej.
– Super. To mamy już poukładane.

 

Moja nowa kursantka ewidentnie chce coś powiedzieć, choć widać, że ma opory.

 

– Hm…

 

– No, co tam? – mówię mając nadzieję, że moja mina ją zachęci. Nie jestem pewna jaki mam wyraz twarzy, bo od kilku dni jeden z moich zębów domaga się uwagi, a ja twardo usiłuję dotrwać do poniedziałku, by odwiedzić dentystę.

 

– Czuję się zażenowana, że mam braki w podstawach.

 

– Niepotrzebnie. Każdego nowego kursanta informuję na początku i Ty nie będziesz wyjątkiem – nie będę od Was wymagać niczego, czego sama Was nie nauczyłam. Wszyscy mają zaległości, WSZYSCY. I z wszystkimi zaczynam w tym samym miejscu, od podstaw, bez względu na poziom, bo u każdego znajdą się jakieś luki. Moim zadaniem jest je znaleźć i załatać, a nie oceniać za nie Ciebie. A nie oceniam za nie Ciebie dlatego, ponieważ nie wiem jak i dlaczego w ogóle powstały. Mogłaś, na przykład, mieć kijowych nauczycieli. A może nikt nie nauczył Cię JAK się uczyć i nie pokazał właściwych technik efektywnej nauki. System mamy felerny, niestety. Oczywiście mogło też być tak, że sama zaniedbałaś naukę, zdarza się, ale nie po to do mnie przyszłaś, żebyśmy szukały kto wcześniej zawinił. Mamy Cię skutecznie nauczyć angielskiego w możliwie najmniej bolesny sposób. W moim odczuciu, naukę zaczynasz w tej chwili, a to, co już wiesz, to tylko bonus.

 

Myślenie „powinnam już to znać” nie ma najmniejszego sensu i tylko przeszkadza. Wymaganie od siebie, że wszystko będzie śmigać, to co najwyżej znęcanie się nad sobą. I nie oczekuj od swojego umysłu, że od razu wszystko zapamięta. A już na pewno nie dochodź do wniosku, że jeśli coś Ci umknie, to masz słabą pamięć. Mózg, jak każdy narząd, ma swoje ograniczenia. W końcu ja nie oczekuję od swojego Peugeota, że w 5 sekund rozpędzi się do 70 km/h, bo nie tak został skonstruowany. I nie chodzi o to, aby oceniać się jako bardziej lub mniej inteligentną, a o znalezienie technik, które na Ciebie działają i wykorzystywanie ich w dalszym rozwoju.

 




 

Odkąd sięgam pamięcią, ucząc się czegoś, zawsze miałam z tyłu głowy lęk przed tym, że coś pominę, czegoś nie zrozumiem czy zaniedbam i zostanę na tym nakryta. Mogłabym podziękować za niego co najmniej kilku osobom (większość z nich mnie uczyła). W końcu nikt nie lubi robić z siebie idioty, a wzmacnianie takiego strachu po prostu nie może nam wyjść na dobre. Oczywiście, wszyscy go mamy, bez względu na doświadczenia. Być może, jak ja, nauczyciel upokorzył Was przy całej klasie i pastwił się, gdy tylko znalazł lukę w (rzekomo) elementarnej wiedzy. A może po prostu, jak każdy człowiek, znacie swoje wady i boicie się, że zalety nie są wystarczające, żeby je zrekompensować. 

 

Jednym z największych przełomów w moim rozwoju osobistym było przyswojenie filozofii „mam prawo nie wiedzieć”. 🙂 I, idąc tym tropem o krok dalej, mam też prawo zapytać.

 

Tak jak ja nie znam przyczyn zaległości moich kursantów, tak i w różnych możliwych sytuacjach moi rozmówcy nie znają zakresu mojej wiedzy (i dlaczego jest taki, a nie inny). Kiedy znajdę się więc w sytuacji, gdy moje kompetencje okażą się niewystarczające, a temat mnie ciekawi lub jest użyteczny, pytam. Mam prawo nie wiedzieć. A ciekawa ze mnie bestia, więc chcę to zmienić i, jeśli kiedykolwiek będę w podobnym położeniu, będę mogła powiedzieć – miałam z tym styczność, wiem, rozumiem, nauczyłam się, opanowałam. Nie próbowałam zawstydzona ukryć swojej niewiedzy za wszelką cenę. ZAPYTAŁAM.