Najlepsze ćwiczenia na przełamywanie bariery językowej :)

Dopieszczanie i dopracowywanie stron mojej drugiej książki sprawia, że notorycznie myślę o zagadnieniu przełamywania bariery językowej. I nie tylko o tym, czym jest i skąd się bierze, ale przede wszystkim jak z nią walczyć. Na co dzień pracuję przede wszystkim z osobami dorosłymi i mam szansę z bliska przyglądać się temu, co dzieje się w głowach moich kursantów. Jeśli więc macie jakiekolwiek opory przed mówieniem po angielsku, należycie do zdecydowanej większości. 🙂

Ciekawostka: podczas jednego z prowadzonych przeze mnie szkoleń z metodyki nauczania języka angielskiego dla nauczycieli byłam świadkiem bardzo interesującej sytuacji. Anglistka z wieloletnim doświadczeniem w nauczaniu języka obcego wstydziła się publicznie PRZECZYTAĆ akapit w obawie, że popełni błąd i „zbłaźni się” przed kolegami z pracy. Jeśli więc myśleliście, że problem dotyczy tylko uczniów i to tych na niższych i średnich poziomach zaawansowanie, nie mogliście być w większym błędzie. 😉

 

 

 

TABOO / HEADS UP

Czyli gra dla dwóch lub więcej osób, którą tak naprawdę można dostosować do potrzeb indywidualnego kursanta 😛 Zadaniem gracza jest opisanie partnerowi terminu znajdującego się na kartce (ALE bez używania kluczowych słów). Jeśli więc miałabym opisać czym jest KING (KRÓL), to wśród zakazanych słów najprawdopodobniej znalazłyby się m.in. QUEEN (królowa), CROWN (korona), PRINCE (książę) i PRINCESS (księżniczka).

Ćwiczenie jest świetne z wielu względów. Po pierwsze, ćwiczymy komunikację i przygotowujemy się do sytuacji, w których nie będziemy znać jakiegoś słówka. Bo, spójrzmy prawdzie w oczy – nikt nie zna całego słownictwa świata, również w ojczystym języku.

Mogłabym więc powiedzieć, że:

It is a person who is in charge of the kingdom, who usually lives in a castle and has servants.
Jest to osoba, która stoi na czele królestwa, zwykle mieszka w zamku i ma wielu służących.

Dzięki temu ćwiczymy parafrazę, czyli opisywanie tego samego, ale przy użyciu innych słów. Wszak prawdziwa komunikacja (a głównie to na niej nam przecież zależy) polega na przekazaniu informacji. Narzędzia, jakimi się będziemy posługiwać (konkretne słówka) to sprawa drugorzędna. 🙂

 

*** Alternatywą jest aplikacja HEADS UP, która została wymyślona przez Ellen DeGeneres prowadzącą jeden z najpopularniejszych show w USA. Zawiera ona więcej elementów kulturowych i nadaje się dla kursantów na wyższych poziomach zaawansowania (choć gra ogólnie sprawia więcej frajdy, aniżeli z wyciętymi kartkami ;)).

 

 

 

 

HOW TO

 

Kolejne z moich wymyślnych narzędzi tortur. 😀 Choć najczęściej nim przystąpię do zadania, żeby nie wyjść na lektora rodem z piekła 😀 , przygotowuję kursanta do tego ćwiczenia, tj. zaopatruję go/ją w niezbędne słownictwo. 😉

Wtedy siadam naprzeciwko, biorę do ręki swój telefon, obracam nim na wszystkie możliwe sposoby i mówię po angielsku: Jestem 80-cio letnią babcią, chcę wysłać wiadomość do swojej córki i nie wiem jak. Czy możesz mi pomóc? 😀 I tak moja „ofiara” jest zmuszona powiedzieć mi, bardzo szczegółowo, co mam zrobić.

Najpierw musisz odblokować telefon… Guzik jest po prawej stronie, wciśnij go. Teraz przesuń palcem po ekranie. Nie, nie tak. Od lewej do prawej. Teraz znajdź ikonkę z chmurką…

 

Opisywanie szczegółowo bardzo podstawowych czynności daje nam dodatkowo możliwość wyłapania luk w naszej wiedzy. Każdy wie jak jest po angielsku telefon, ale co z takimi słówkami jak „odblokować”, „guzik”, „wcisnąć”, „strzałka”, „pole tekstowe”, itp.?

 

 

 

JESTEŚ MOIMI OCZAMI

 

Pamiętaj, jesteś moimi oczami.

– Ale co ja mam robić?!

Uśmiecham się szeroko i obserwuję, jak w siedzącym przede mną kursancie zaczyna narastać panika.

– Już mówiłam. Ja się odwrócę tyłem do komputera, głos jest wyłączony, trailer sobie leci, a Ty ładnie po kolei opisujesz mi w czasie Present Continuous co dzieje się na ekranie. Na tej podstawie muszę odgadnąć o jakim filmie mówisz. Spokojnie, sama w końcu wybrałam zwiastuny, znam swoje opcje. Masz tylko dwa kryteria: nie wolno Ci się zatrzymać w opisie i cały czas masz używać struktury „to be + końcówka -ing”.

– Ale…!

– Nom? 🙂

– No, nic… dobra…

– No, to próbujemy. 🙂

 

Na czym polega cały urok ćwiczenia? Kursant jest tak skoncentrowany na ćwiczeniu, że w jego umyśle nie ma już miejsca na myślenie o lęku przed mówieniem. 😉

Nauka angielskiego dla nieśmiałych

POCHODZENIE NIEŚMIAŁOŚCI Z NAUKOWEJ PERSPEKTYWY
Trudno jednoznacznie ustalić, skąd bierze się nieśmiałość. Wielu psychologów skłania się ku przekonaniu, że odpowiedzialne za nią jest wyłącznie wychowanie. Niektórzy jednak udowadniają, iż istnieje coś takiego jak gen nieśmiałości, co w połączeniu z zestresowanymi rodzicami daje w konsekwencji reakcje nadmiernej lękliwości dziecka w sytuacji ekspozycji społecznej.
Lidia Głowacka-Michejda, Cała prawda o nauce języka angielskiego 
Zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak wpływają na ludzki charakter takie czynniki, jak wychowanie, geny, a jaka część zależy od nas samych? Kilkakrotnie spotkałam się z badaniami, według których ok. 40 % naszej osobowości stanowi genetyka. Pewnie zauważacie to na własnym przykładzie. W rodzinie ukierunkowanej na intelekt rzadziej się spotka sportowca i vice versa. Osobiście wiem, że brak cierpliwości i ognisty temperament (delikatnie ujmując) zawdzięczam w znacznej mierze właśnie takiej „spuściźnie” (dzięki, tato, super prezent :P). Ile więc z całej reszty stanowi wychowanie? Pewnie większość z Was bardziej zasmuci, aniżeli ucieszy fakt, że wkład rodzicielski, to nawet 50% osobowości. Niektórzy uważają, że więcej, a my sami mamy guzik do powiedzenia i jesteśmy jedynie sumą tych dwóch składowych. Stąd mamy dwie drogi. Pierwsza, to uznać, że skoro urodziliśmy się nieśmiałkami i statystyki są przeciw nam, to nie ma sensu walczyć z „przeznaczeniem”. Nie podoba mi się to 😛

 

WIEM SWOJE

 

Osobiście wolę bramkę numer dwa, w której skrzętnie pracuję nad swoją filozofią „nieśmiałość jest oznaką kompleksów, a kompleksy mamy wszyscy, nawet jeśli nie wszyscy o nich mówimy” 😀 Niechęć przed rozmową z drugim człowiekiem zwykle wynika z obawy przed ośmieszeniem, a tego boi się każdy. Choć niektórzy potrafią okłamywać środowisko, a nawet samych siebie, że jest inaczej. Jesteśmy zwierzętami stadnymi, potrzebujemy innych ludzi, żeby funkcjonować i się rozwijać.

 

W latach 40-stych przeprowadzono eksperyment. Amerykanie postanowili sprawdzić jaka byłaby reakcja noworodków, gdyby zaspokoić ich wszystkie podstawowe fizjologiczne potrzeby bez okazywania im jakichkolwiek uczuć. Dwadzieścioro dzieci otrzymywało żywność, było kąpane, przewijane i przetrzymywane w sterylnych warunkach, ażeby uniknąć infekcji. W wyniku eksperymentu połowa dzieci zmarła i przerwano go po 4 miesiącach. Potrzebujemy, i to fizycznie, akceptacji i miłości drugiego człowieka, ażeby przeżyć. Nic więc dziwnego, że panicznie boimy się odrzucenia. I to wszyscy. U ludzi nieśmiałych ten lęk jest po prostu wzmożony, co za tym idzie bardziej widoczny dla osób trzecich. Ten jeden raz pokuszę się o pompatyczne stwierdzenie: jeśli więc boisz się oceny innych, to nie dlatego, że jesteś tchórzem, tylko dlatego, że jesteś normalnym, zdrowo myślącym człowiekiem. Powtórzę więc: każdy się boi, nie każdy się do tego przyznaje.

 

3 X P

 

Czyli z angielskiego „Pain and Pleasure Principle” – zasada bólu i przyjemności.
Według Wikipedii
Zasada przyjemności, to zasada, którą kieruje się nieświadoma część osobowości – id. Gdy dochodzi do stanów napięcia i wzrasta poziom stymulacji, id usiłuje przywrócić organizmowi niski poziom energii – uniknąć przykrości i uzyskać przyjemność. 
 
A tak na ludzki język przekładając, to wolimy wybrać ciepłe kapcie, piżamy anty-gwałty (dziewczyny, żadna mi nie wmówi, że takich nie posiadacie :P) i pizzę, które dostarczą nam przyjemność, aniżeli spotkanie towarzyskie na imprezie, na której praktycznie nikogo nie znamy, gdzie będziemy w cholerę zestresowani i wrócimy do domu wkurzeni na siebie, że straciliśmy tylko czas w kącie zbierając się na odwagę (lub nie), żeby do kogoś zagadać. Wszystko, co robimy w życiu jest podyktowane tymi dwoma odczuciami: uciekamy od złego i dążymy do przyjemnego. Kruczek tkwi w tym, żeby zminimalizować przykrość i zwiększyć pozytywne odczucia związane z nawiązywaniem nowych znajomości. I nad tym, między innymi, będziemy pracować 😉