Jak poszerzyć swój zasób słownictwa

Lower your expectations in the short-term so that you can have extremely large goals in the long-term.

Obniż swoje krótkoterminowe oczekiwania, żeby móc ustanawiać ogromne długoterminowe cele.

Tim Ferriss

Na początku napisałam długi i wyszukany wstęp do tego posta, ale w ostatecznym rozrachunku stwierdziłam, że przejdę od razu do rzeczy. 😉  You’re welcome! 😀 😉

 

Jak uniknąć ciągłego zaczynania od nowa?

Nie przerywać. 😀

Jak nie przerywać? Ustawiać sobie (krótkoterminowo) poprzeczkę bardzo, bardzo… BARDZO nisko.

Wybrać ścieżkę najmniejszego oporu, ponieważ to przełamanie tej wewnętrznej niechęci do rozpoczęcia działania jest najtrudniejsze.

Innymi słowy – ucz się JEDNEGO słowa dziennie.

Jedno słowo niczego nie zmieni, powiesz. Przecież poszerzanie zasobu słownictwa, czy to w angielskim czy jakimkolwiek innym języku obcym, to kolosalne zadanie, które nigdy się tak naprawdę nie skończy.

Prawda. Nikt Ci jednak nie każe poprzestać na tym jednym słówku, gdy tylko je „odhaczysz”. Po prostu daj sobie pozwolenie na niższe standardy. Zrobisz więcej? Super. Nie? Luz – plan na dany dzień i tak został zrealizowany.

Dbaj o stawianie pojedynczych cegieł, a mur zadba już sam o siebie.

 

A żeby się łatwiej budowało, niżej lista stron i aplikacji, które są oparte na koncepcji „the word of the day”, czyli słówka na dany dzień. 😉

 

 

STRONY WWW:

Merriam-Webster

Wordthink

Learner’s Dictionary

 

APLIKACJE:

  1. Word of the Day
  2. Vocabulary Builder

 

 

 

 

 

Jak się REGULARNIE uczyć UŻYTECZNYCH słówek

MÓJ NOWY „FAVOURITE”

 

Zakochałam się w tej technice. Natknęłam się na nią jakiś czas temu w sieci i z marszu postanowiłam wdrożyć do swojego eksperymentu dotyczącego nauki hiszpańskiego. Niestety, nie jestem jej autorką 😉 Jednakże, przy pewnej dozie samozaparcia i regularności, potrafi pięknie wzbogacić zakres słownictwa służącego do codziennej komunikacji and it’s not nice NOT to share, więc przekazuję dalej. 😉

Do największych plusów możemy zaliczyć:

+ UŻYTECZNOŚĆ SŁOWNICTWA

+ SPORE SZANSE NA UTRZYMANIE REGULARNOŚCI W UCZENIU SIĘ

+ ELIMINOWANIE WEWNĘTRZNEGO LEKTORA (CZYLI TŁUMACZENIA W GŁOWIE)

 

Jedyne czego potrzebujemy, to malutki kompaktowy notes oraz długopis, a potem laptop lub telefon z dostępem do internetu.

 

RUTYNA NIE JEST ZŁA

 

Dni większości z nas są do siebie zwykle bardzo podobne: wstajemy, jemy śniadanie, pijemy kawę, myjemy się, ubieramy, stoimy w korku, docieramy do pracy, rozpoczynamy swój poranny rytuał na rozruch, może chwila plotkowania z współpracownikami…

Takich rutyn w naszym życiu jest DUŻO. Non stop mamy styczność z tymi samymi przedmiotami, rozmawiamy o tych samych sprawach, spisujemy podobne raporty, wysyłamy prawie identyczne maile…

 

 
 

IN THE PICTURE I CAN SEE…

 

Znacie to wyrażenie? Zdecydowaną większość z nas zbierało już na mdłości, gdy po raz tysięczny słyszeliśmy je przed ustną maturą z angielskiego. Należało opisać obrazek przy pomocy czasu Present Continuous. Naszym zadaniem było NAZWAĆ TO, CO WIDZIELIŚMY.

Wspomniana technika jest nieco podobna, jednak zdecydowanie bardziej ukierunkowana na użyteczne słownictwo (wszak nie spotkamy na ulicy pandy na rowerku, a widziałam podobne zdjęcia na maturze – ludu, kto to układa?).

I tak właśnie jadąc samochodem do marketu w sobotę, rozkminiam…

Wsiadam do samochodu… el coche

Na poboczu stoi lampa… la lámpara

A ja muszę zrobić zakupy… las compras

Kończy mi się benzyna, więc muszę wstąpić na stację benzynową… la gasolinera

Przy kasie zapłacę pewnie gotówką… … … DU***A! Jak są pieniądze???
Gdy tylko znajduję miejsce parkingowe (stanowczo za daleko od wejścia, ale mam dobry punkt orientacyjny, bez którego bym zginęła marnie w późniejszych poszukiwaniach), sięgam po swój magiczny notesik i zapisuję:
 
1) PIENIĄDZE / GOTÓWKA
 
 
Zerkam na wiszący przy moim kolanie pokaźny pęk kluczy. Moja dłoń na chwilę zatrzymuje się na kartce, po czym dopisuje
 
 
2) KLUCZ
 
 

POŁATAJMY DZIURY

 

Wieczorem siadam do laptopa i wpisuję kilka pierwszych liter adresu słownika. Jest w pamięci komputera, więc nie muszę go nawet kończyć. Po notesie widać już pewne ślady użytkowania, ale kompletnie mnie to nie razi. Tak samo, jak nie rażą mnie popisane książki. Przedmioty są po to, by ich używać, a książki po to, by czerpać z nich wiedzę. A jaki jest lepszy sposób na naukę, aniżeli samodzielne przetworzenie informacji?

Ok…

KLUCZ…  la llave

Czy muszę wyjechać za granicę, żeby nauczyć się angielskiego?

NIE BYŁAM, A UMIEM 😛

 

Uśmiecham się, gdy któryś z moich kursantów reaguje zaskoczeniem na wieść, że nauczyłam się płynnie mówić po angielsku nigdy przy tym nie opuszczając Polski 🙂 W pizzerii nikt kucharza nie pyta czy był we Włoszech ;p Istnieje w pewnych kręgach przekonanie, że jedyną skuteczną drogą do nauki języka jest wyjazd do kraju, w którym się go używa. Wspominałam już jednak, że istnieją pewne warunki zapamiętywania. Moja potrzeba nauki i użyteczność języka, zostały zaspokojone przez studia anglistyczne, a następnie wzmocnione przez książki, wywiady, piosenki, konwersacje i wiele, wiele innych źródeł. Nie mogę się nawet zgodzić ze stwierdzeniem, że gdy już ktoś wyjeżdża za granicę, to „nie ma bata”, będzie się go musiał w końcu nauczyć. Znam ludzi, którzy to tego stopnia unikali języka i ograniczali jego użycie, że nawet po kilku miesiącach czy nawet latach, wracali do kraju bez najmniejszego progresu w swojej edukacji językowej.

 

„NOWY POCZĄTEK” (SPOILER ALERT ;))

 

Wspominany film daje nam pewien gratis – ukrytą lekcję językową 😉 Jest to historia opowiedziana z perspektywy lingwistki i poliglotki o tym, jak na Ziemię przybyli obcych. Jako że jest jedną z najlepszych w świecie w swoich fachu, to jej przypada rola tłumacza między ludźmi, a kosmitami. Gdy pierwszy raz jest poproszona o przetłumaczenie sekwencji dźwięków reprezentujących ich mowę, nie jest w stanie zrozumieć ani słowa. Nie trzeba geniusza, żeby zrozumieć dlaczego, ale mimo to, jeden z wojskowych zadaje jej to pytanie. Nie przetłumaczysz czegoś, z czym wcześniej nie miałeś kontaktu. Nie masz bazy danych – niczego, do czego mógłbyś porównać te dźwięki. W efekcie wszystko zlewa się w całość – nic nieznaczący szum. Tym właśnie jest dla nas język, gdy wyjedziemy bez przygotowania za granicę nie znając go.

 

jak to ujął Chris Londsale, 
 
Tonący nie nauczy się pływać.
NA DOMIAR ZŁEGO

 

Jak byście się czuli, gdybym bez przygotowania kazała Wam porozmawiać po angielsku z grupą Brytyjczyków? Ciut zestresowani? 😉 Jak by to wpłynęło na Waszą zdolność do komunikacji? 😀 Jak już wspominałam, gdy się boimy, nasz mózg produkuje masę kortyzolu – hormonu stresu, który efektywnie utrudnia logiczne myślenie i sprawia, że chcemy brać nogi za pas 🙂 I wiem na własnym przykładzie, że próby wymuszenia na mnie nauki w chwilach stresujących może i by przyniosłyby pewne rezultaty, ale o wiele, wiele gorsze, aniżeli te, które mogłabym osiągnąć przy nauce bez poczucia zagrożenia, a w skupieniu.
WHO IS WHO?

 

Miałam w czasie studiów ogromną przyjemność uczyć się języka od bardzo sympatycznego małżeństwa, Brytyjczyka i Polki. Oboje znali angielski perfekcyjnie: piękna czysta brytyjska wymowa, płynność i naturalność wypowiedzi, imponujący zakres słownictwa… Jedyna różnica, która była zauważalna jedynie dla filologów, polegała na tym, że od czasu do czasu, bardzo sporadycznie, jednemu z nich zdarzały się drobne błędy gramatyczne. Pytanie za 100 punktów: któremu? 😉

 

Podpowiem 😉 To z jego ust padło kiedyś sformułowanie „Oczywiście, że będziemy uczyć się wyrażeń i związków frazeologicznych. Gramatyki, to wy moglibyście uczyć mnie”. 🙂 I choć mogłabym się od niego jeszcze wieeele nauczyć, większość Brytyjczyków i Amerykanów mówi niepoprawnie 😉 Widziałam błędy językowe native speakerów i tzw. spelling’i, od których włos się na głowie jeży. Oczywiście ktoś mógłby mi zarzucić, że skoro oni nie dbają o poprawność swojego języka, to czemu my mielibyśmy? Ok, zgoda, coś w tym jest. Muszę jednak zaznaczyć, że jeśli w ogóle nie będziemy dbać o poprawność językową, to pokolenie moich wnuków będzie biegać w kółko powtarzając „nooooo” i „ta weeeeź” :> Niby polszczyzna, wiadomość zostaje przekazana, a jakoś nie napawa mnie taka wizja optymizmem ;p

 

Lekcje:
– Nie musicie wyjechać z kraju, żeby nauczyć się języka,
– Tak długo, jak warunki zapamiętywania (w tym emocje, właściwe narzędzia, użyteczność i regularny kontakt z językiem) zostaną spełnione, jesteśmy w stanie nauczyć się języka obcego,
– Wyjazd do innego kraju bez przygotowania językowego, to kiepski pomysł – tonący nie nauczy się pływać 😉
– Stresujące sytuacje znacząco obniżają zdolność do zapamiętywania – uczcie się w środowisku, które jest „student-friendly” 😉
– Poprawność wypowiedzi ma znaczenie. Zarówno mnie, jak i Was, stać na coś więcej, niż byle jakie wypowiedzi. Nawet jeśli otoczenie nie oczekuje od nas niczego więcej 🙂