Czym jest mentalna masturbacja ;)

Zdarzyło się Wam kiedyś kupić nową książkę albo kurs językowy i automatycznie poczuć lepiej? Wiedziałyście, że idziecie we właściwą stronę i inwestujecie w siebie. Nie musiałyście nawet rozpocząć pierwszej lekcji, ponieważ już w sklepie byłyście na dobrej drodze i wracając do domu wyobrażałyście sobie siebie mówiącą płynnie w obcym języku.

 

Kilka miesięcy temu dowiedziałam się z wywiadu z Tonym Robbinsem, że zdecydowana większość klientów w segmencie rozwoju osobistego (coś w granicach 95-97%) nawet nie otwiera pudełka nowo nabytego produktu. Nic więc dziwnego, że zewsząd otaczają nas reklamy promujące szkolenia motywacyjne, a tak niewielu przedsiębiorcom udaje się rozkręcić własny biznes.

 

W życiu uszczęśliwiają nas tylko dwie rzeczy: progres i pomoc innym. Dajemy więc sobie w prezencie krok do przodu (kupujemy kurs), przez chwilę czujemy się dobrze (w końcu idziemy we właściwą stronę), ale brakuje nam samozaparcia, by kontynuować podróż.

 

Mentalna masturbacja w angielskim slangu oznacza konsumpcję materiału (artykułów, książek, kursów, itp.)  lub przeprowadzanie intelektualnie stymulujących dyskusji, ale nie wykorzystywanie tej wiedzy w praktyce. Jest to wchodzenie w stan, w którym non stop pochłaniamy teorię, ale jej nie stosujemy.

 

Jak to ujmuje Gary Vaynerchuk

informacje i wiedza nie prowadzą do osiągnięcia sukcesu. Gdyby tak było, wszyscy chodzilibyście z idealnie wyrzeźbionymi brzuchami.

Nie trzeba do tego geniusza, należy zdrowo jeść i dużo się ruszać.  A mimo to, choć wszyscy mamy dostęp do najnowszych badań i wiemy, co należy robić, nie robimy tego.

 

Pomysły nie są warte złamanego grosza jeżeli nie wcielamy ich w życie i nie stosujemy w praktyce.

 

 

2 myśli na temat “Czym jest mentalna masturbacja ;)

  1. Coś w tym jest. Ostatnio sama się zastanawiałam, skąd przychodzi brak większego zaangażowania i podejmowania walki. Bo fakt zakupienia kursu, czy też książki emocjonuje, ale później trzeba przeczytać i przejść dany kurs, a dobre rady zaimplikować w życie. Co już jest długą drogą i ciężką pracą w wielu wypadkach.
    Staliśmy się bardzo niecierpliwi, a ponieważ łatwo zachwycić się czymś nowym, to zakupujemy te nowości co chwilę, wchodząc właśnie w konsumpcję… która negatywnie wpływa na nasze portfele 😛

    1. Sądzę, że do pewnego stopnia jest to spowodowane oczekiwaniem, że pierwszy krok wystarczy, by nabrać rozpędu, a tu A KU KU 😉 Troszkę jak z ćwiczeniami: „ruszyłam się na siłkę, teraz to już z górki”. A następnego dnia zakwasy i UPS 😀 Nie jesteśmy nauczenia metody małych kroków i, jak słusznie zauważyłaś, jesteśmy niecierpliwi, więc próbuje od razu ruszyć z kopyta i tym samym szybko się zniechęcamy.

Dodaj komentarz