Romeo! Romeo! Gdzie cię wcięło, mój Romeo!?

HISTORIE ZE SZCZĘŚLIWYM ZAKOŃCZENIEM

 

Dorastałyście może oglądając Kopciuszka, Królewnę Śnieżkę i 7 Krasnoludków, Śpiącą Królewnę i pozostałe tego typu bajki? Piękne historie, w których dziewczęta były delikatne, lecz pracowite i po zmierzeniu się z okrutnym losem pojawiał się ich książę – ratował je (zwykle przy pomocy pocałunku), a następnie żyli razem długo i szczęśliwie. Uwielbiam je wszystkie. Z tym, że… moją ulubioną bajką Disney’a była „Mulan”. Historia młodej kobiety, która nie potrafiła się dopasować do roli cichej i posłusznej żony w kulturze, w której przedstawicielki płci pięknej były uważane za o wiele mniej wartościowe i znaczące, niż mężczyźni. Wszelkie oznaki seksizmu w mojej obecności źle się kończą po dzień dzisiejszy  😉 😀

 

Główna bohaterka przebiera się za mężczyznę, by uratować swojego ojca, trenuje z pozostałymi żołnierzami i, na końcu, ratuje całe Chiny. Nie wiedzieć czemu, od samego początku rola czekającego z założonymi rękoma kwiatuszka jakoś do mnie nie przemawiała.

 

CZEKAJĄC AŻ KTOŚ ODKRYJE TWÓJ WYJĄTKOWY TALENT

 

Na pewno słyszałyście historie modelek, aktorów i wokalistów, którzy zostali odkryci przez łowców talentów – profesjonalistów „wyławiających” w tłumie takie atrakcyjne lub utalentowane perełki gdzieś w centrum handlowym czy klubie. Wielu młodych ludzi decyduje się nawet przeprowadzić do dużego miasta, jak Nowy Jork czy Los Angeles, mając nadzieję na taki przełom w życiu.

 

W miarę jak dorastamy, tego typu fantazje umierają śmiercią naturalną, zaczynamy bardziej realnie patrzeć na świat, myślimy o pracy, dzięki której opłacimy rachunki (to czy ją lubimy przestaje mieć znaczenie), partnerze, który pomoże naprawić kran (dla pań) i potrafi gotować (dla panów). Pozostali z nas, cóż… zwykle gorzknieją, narzekają, że świat jest okrutny i żeby cokolwiek w życiu osiągnąć, trzeba mieć znajomości.

 

JAKIE SĄ SZANSE…?

 

Jakiś czas temu obejrzałam wywiad przeprowadzony z Bryce Dallas Howard (znanej m.in. z  filmu Jurassic World) przez Marie Forleo – założycielkę dużego międzynarodowego biznesu online „B School”. Bryce wspomniała w nim o pewnej rozmowie, którą odbyła ze swoją babcią (również aktorką) lata wcześniej. Mając przeczucie, że wnuczka chce pójść w jej ślady, spytała:

 

– Czy wiesz na ile przesłuchać musi zwykle pójść przeciętny pracujący aktor zanim dostanie pracę?
– Dziesięć?
– Nie, sześćdziesiąt cztery. 

 

Pracujący, opłacający rachunki dzięki filmom, aktor – ktoś, kto ma już wyrobiony warsztat i wie, co robi. Nie przypadkowy początkujący. Więc jakie są szanse dla pozostałych z nas, którzy liczą na odkrycie w przypadkowym miejscu? Czy naprawdę jesteśmy tak naiwni wiedząc, że statystyki są przeciw nam?

 

MOJA POINTA: Jak najbardziej ok jest przyjąć pomoc, gdy ktoś nam ją oferuje. Wszyscy czasem potrzebujemy „wybawcy”. Czasem w postaci przyjaciółki, gdy rozstaniemy się z facetem, a czasem w postaci mamy, która zostanie z naszą pociechą, gdy szef nie da wolnego. Nie jest natomiast ok siedzieć i czekać z założonymi rękami, gdy możemy ruszyć tyłek i spróbować uratować się same. Zawsze jest bezpieczniej założyć, że nikt nie przyjdzie na ratunek, bo lepiej jest otrzymać od losu miłą niespodziankę, niż wpędzić się w kozi róg i zderzyć z przykrym rozczarowaniem. 

Dodaj komentarz