Nie chcę być szczęśliwa

Dziś z serii rozwoju osobistego i psychologii. 🙂 Planuję w najbliższym czasie poprowadzić bloga w stronę efektywnej nauki angielskiego, technik zapamiętywania i osobistej produktywności, jednak od czasu do czasu będę chciała przemycić treści podobne do dzisiejszych.

Poniższa kompilacja bardzo przyczyniła się do mojego spokoju i ogólnej równowagi w życiu, dlatego też chciałam się nią podzielić. Sam blog stał się dla mnie kanałem komunikacji z ludźmi, z którymi nie mam kontaktu na co dzień z przyczyn od nas niezależnych i tym bardziej cieszę się, że jakaś cząstka mnie przemierza internet i trafia do dawnych znajomych i kursantów.

Jeśli ktoś uważa „personal development” za bzdurę, a samoanaliza jest dla niego jedynie trendem – zapraszam do prawego górnego rogu ekranu, w okolice symbolu X zamykającego okienko. 😉 😀

 

 

 

 

 

Rozmowy za zamkniętymi drzwiami

 

– Jestem głupia…

– Czemu tak o sobie mówisz?

– Bo to prawda!!!

– Skąd wiesz?

– Popatrz tylko co zrobiłam!

– Popełniłaś błąd. Ja wczoraj zajrzałam do słownika 2 razy, żeby sprawdzić tą samą informację. A w zeszłym miesiącu zapomniałam o urodzinach bardzo dobrego kolegi. To też są błędy. Ale wcale nie oznaczają, że jestem głupia.

– To co innego?

– Czyżby? Myślę, że dla tego kolegi to coś więcej, niż drobne przeoczenie. Zapytam więc raz jeszcze: skąd wiesz, że jesteś głupia?

– No bo…

– Bo tak pomyślałaś?

– Prawie cały czas tak myślę.

– Ok. Ja, gdy byłam mała, myślałam, że jeśli będę zasypiać po ciemku, to przyjdzie potwór z mojej szafy i mnie dopadnie.

– Przestań się wygłupiać! To znowu co innego.

– Nie. Bo sprowadza się do tej samej lekcji: tylko dlatego, że tak myślisz, nie oznacza, że to prawda.

 

 

 

– Gdybyś mógł sam sobie udzielić rady… spojrzeć na 12-letnią wersję siebie… jaką dałbyś mu radę?

– Wiesz, powiedziałbym… i może się to wydawać nadmiernie uproszczone, ale jest bardzo głębokie. Powiedziałbym „Sza…”. To dla mnie coś znaczące, „Ciii…”. Wiesz, to zabawne jak głośny jest mój mózg. Jak głośny jest mózg każdego z nas. To jest właśnie to, co on robi – tworzy myśli! I, moim zdaniem, problem polega na tym, że przez większość życia korzeniem cierpienia jest podążanie za tym hałasem i słuchanie go oraz identyfikowanie się z nim, jak gdyby określał to, kim jesteśmy. To tylko hałas wytwarzany przez twój mózg. I prawdopodobnie przez większość czasu, nie ma do powiedzenia nic, co mogłoby ci pomóc.

Chris Evans

 

Nie jesteś swoim umysłem.

Eckhart Tolle

 

 

 

 

Radość zamiast szczęścia

 

 

Szczęście jest reakcją emocjonalną na rezultat. Jeśli wygram, będę szczęśliwy. Jeśli nie, to nie. Jest to przyczynowo-skutkowe quid pro quo „jeśli…, to…”. Standard, którego nie potrafimy podtrzymać, ponieważ  go podnosimy, za każdym razem, gdy go tylko osiągniemy. Szczęście wymaga pewnego skutku. Jest zależne od rezultatu. Uważam więc, że jeżeli szukasz szczęścia, to czeka cię częsty zawód i przez większość swojego czasu będziesz nieszczęśliwy. Radość, z drugiej strony, jest czymś innym. Nie jest wyborem. Nie jest reakcją na jakiś rezultat. Jest stałą. Radość jest uczuciem, jakiego doświadczamy, gdy robimy coś, do czego jesteśmy stworzeni. Bez względu na wynik. Sam, jako aktor, zacząłem odczuwać większą przyjemność z mojej pracy i być szczęśliwszy, kiedy przestałem próbować zmienić codzienną pracę w środek do konkretnego celu.

Matthew McConaughey

 

 

I tu pozwolę sobie wtrącić komentarz, 😉 ponieważ większość z nas nie ma „wielkiej pasji, do której zostaliśmy stworzeni”. Bardzo niewielu ludzi może powiedzieć, że od zawsze wiedzieli kim zostaną. Nie trzeba jednak określać swojej pracy jako „życiowego powołania”, żeby móc z niej czerpać przyjemność i satysfakcję.

 

 

 

W drodze

 

 

– Coś nie tak?

– Saj spokój, Sokratesie! To jest to, co byłem gotów zobaczyć?

– Cóż, całą drogę tutaj byłeś podekscytowany, szczęśliwy.

– Tak, bo myślałem, że coś zobaczę!

– Byłeś jak dziecko w Boże Narodzenie. Sam to powiedziałeś. Całą drogę tutaj – sprawiało, że dobrze się czułeś.

– Bo przez trzy godziny czekałem, żeby zobaczyć tą cudowną rzecz.

– Coś, co się zmieniło? To, że nic tu nie ma, poza skałą?

– Prawdopodobnie powinienem był ci to powiedzieć zanim wyszliśmy, co?

– Ale sam pewnie nie byłem pewny co tu znajdziemy. Mniejsza z tym. Przykro mi że już nie jesteś szczęśliwy.

– …podróż. Podróż jest tym, co daje nam szczęście.

Droga miłującego pokój wojownika, film na podstawie książki Dan’a Millmana „Way of the Peaceful Warrior”

 

 

 

 

 

Jedyna rzecz, której nie masz

* Ta część jest dla mnie szczególnie ważna, ponieważ ze względów zdrowotnych musiałam niedawno zrezygnować z marzenia o przebiegnięciu półmaratonu.

 

– Nie potrzebujesz ani jego, ani żadnego listu, żeby wstać, wrócić do tych pierścieni i robić to, co kochasz.

– Potrzebuję, ok? Chodziło mi o to, żeby wyjść tam i wygrać złoto. Więc potrzebuję tego, rozumiesz?

– Złoto to zachcianka. „Gdybym tylko je miał, byłbym szczęśliwy.” Nie słyszysz tego?

– To marzenie, Sokratesie. Ok? Nie mogę myśleć, że marzenia są złe.

– Nie rezygnujesz z marzeń, Dan. Rezygnujesz z jedynej rzeczy, której nigdy nie masz i nigdy mieć nie będziesz. Kontroli. Zaakceptuj fakt, że nie kontrolujesz co się z tobą stanie. Że może wystąpisz w Olimpiadzie, a może nie. I że, tak czy inaczej, jesteś czymś wyjątkowym.

 

Droga miłującego pokój wojownika (…)

Dodaj komentarz