Jak dbać o męża?

JAK DBAĆ O MĘŻA?

 
Koleżanka przesłała mi wczoraj TEN oto artykuł z komentarzem „na poprawę humoru… lub dla wzburzenia krwi 😀 „
 
 
 
Nie byłabym sobą, gdybym nie napisała własnej wersji. 😀

 

 

 

 

MIEJSCE KOBIETY JEST W KUCHNI

Z nogami wyłożonymi na drugim krześle, patrząc jak jej mężczyzna gotuje dla niej obiad.

 

ZAWSZE BĄDŹ ZADBANA

Odśwież się, nałóż balsam nawilżający, użyj ulubionych perfum… i powiedz, żeby się nie zbliżał do ciebie na odległość mniejszą, niż 2 metry, zanim sam nie weźmie prysznica, brudas jeden.

 

NIGDY NIE MIEJ WŁASNEGO ZDANIA

Pamiętaj, że jednostki wybitne potrafią podsunąć innym swoje pomysły w taki sposób, aby odbiorca sądził, że to on jest ich autorem.

 

GDY TWÓJ MĘŻCZYZNA WRACA Z PRACY, ZAWSZE WITAJ GO W DRZWIACH…

krzykiem z łazienki „przygotowałam sobie długą kąpiel w pianie, NIE PRZESZKADZAĆ!”

 

TWÓJ MĘŻCZYZNA JEST PO PRACY ZMĘCZONY, OGRANICZ WIĘC DOMOWY HAŁAS

I kup sobie stopery, żeby wyciszyć jego narzekania. Jeżeli jakieś zbędne dźwięki dostaną się do Twoich uszu, zastanów się nad nabyciem cukierków tzw. „mordoklejek” (w skrajnych przypadkach, zadzwoń do swojej matki i oddaj mu słuchawkę).

 

 

Podpunkt pierwszy jest wzięty prosto z życia Elizabeth Gilbert. 🙂

I garść „FUN FACTS” i opinii, żeby przekaz uzupełnić.

 

* Umiem gotować.

* Umiem też naprawić prysznic i wymienić koło, gdy zajdzie taka potrzeba.

* UWIELBIAM swoje spodnie moro. Przechodziłam w nich cały mój ostatni sezon szybowcowy na lotnisku, aż się starły. Uwielbiam też zwiewne sukienki. Koleżanka stwierdziła na wakacjach, że w lecie nigdy mnie jeszcze nie widziała w spodniach (na lotnisko ze mną nie jeździła ;)) . Jakby ktoś nie wiedział, mam kręcone włosy do pasa i lubię się bawić makijażem. Niby taka chłopczyca, a tak lubi swoje atrybuty kobiecości. 😉

 

TO JAK TO JEST Z TYM PODZIAŁEM RÓL?

Whatever works for you. Bądź perfekcyjną panią domu, inżynierem i astronautą lub wszystkim tym po trochu – to TY masz być zadowolona ze SWOJEGO życia.

– Ja, Tarzan – żywiciel rodziny! Ty, Jane – do dzieci!
Kto zarabia? Znowu, whatever works for you.

  • Znam nieliczne przypadki tzw. „stay-at-hom moms”, które potem do pracy nie wróciły i których taka sytuacja nie uwiera. Niewiele, ale znam. Można? Można.
  • Znam szczęśliwe i spełnione singielki po 30-stce. Można? Można.
  • Znam kobiety bezdzietne w związkach, które dzieci mieć nie chcą i jest im z tym po prostu dobrze. Można? Można.
  • Moja mama wróciła do pracy, a w domu była najlepszą mamą ever, tj. piekła z nami ciasteczka, kolorowała i czytała książki przed pójściem spać. Można? Można.

 

CZY PANNA EFEKTYWNA NADAWAŁABY SIĘ NA „STAY-AT-HOME MOM”?

Nie.

Raz, że rozwój i ambicja są nieodłącznymi częściami mnie.

Dwa, że widziałam dziesiątki związków, w których partnerzy byli współuzależnieni od siebie (np. ona od niego finansowo, a on nie wiedział jak nastawić pralkę) i zostawali ze sobą z niewłaściwych powodów. Z czasów szkolnych pamiętam też rodziców bardzo bliskiej koleżanki – ojciec był typem znęcającym się psychicznie i fizycznie, a matka „nie mogła” go zostawić, ponieważ sama nie zarabiała. Do takiej sytuacji  doprowadzić, Drogie Panie, nie chcemy. Zakochuj się, ciesz z wiadomości, róż, randek i wspólnych wieczorów z popcornem. Tylko nie daj się zrobić w ch***a.

I, jak zawsze, whatever works for you.

 

 

 

 

Dodaj komentarz