Sekret efektywności. Skąd się bierze motywacja.

BRAMKA NUMER 2?

 

Pewnego wieczoru, jeden z moich kursantów miał w drodze na lekcję ze mną pecha – utknął w korku. Pracuję z ludźmi od lat i już dawno temu nauczyłam się, że rzadko kiedy wszystko idzie zgodnie z planem – za dużo niewiadomych, zbyt wiele czynników niezależnych od nas. Małe spóźnienie. Ot, drobny poślizg. Nic wielkiego.

Całkowicie nieporuszona uśmiechnęłam się w odpowiedzi na jego przeprosiny i wyjaśniłam, że takie sytuacje są całkowicie normalne i że nie powinien sobie tym zaprzątać głowy. Odparł wtedy, że najbardziej frustrującą częścią było bezczynne siedzenie – po stokroć wolałby być w ruchu, nawet gdyby miało mu to zająć dokładnie tyle samo czasu.

Sądziłam wtedy, że takie nastawienie jest efektem nawyku – żyjemy podłączeni do telefonów, w ciągłym trybie akcji i reakcji. Nie lubimy bezczynności i trudno nam usiedzieć w miejscu.

Otóż okazuje się, że to tylko jeden element układanki.Badania pokazują, że jeśli utkniemy w korku na autostradzie i zobaczymy zjazd, dzięki któremu moglibyśmy się z niego wydostać, będziemy mieli nieprzemożną ochotę z tej opcji skorzystać i to NAWET WTEDY, gdy WYDŁUŻYMY sobie w ten sposób drogę do domu.

Czym się więc kierujemy, jeśli nie logiką? Za czym goni nasz mózg?

 

 

TO JUŻ NIE TE CZASY

 

Jak wyglądała rzeczywistość naszych rodziców? Prosto po szkole/studiach szukali jednej pracy, w której mogli spokojnie doczekać emerytury. Jak wygląda nasza? Cóż, według statystyk z 2018 roku, przeciętny Amerykanin w ciągu swojej kariery zmienia pracę 12 razy (średnio co 4 lata). Mało tego, w chwili obecnej ponad 1/3 amerykańskiej siły roboczej to wolni strzelcy, zleceniobiorcy lub wykonawcy innego rodzaju pracy tymczasowej (gdzie kiedyś przecież przedsiębiorcy byli zdecydowanie mniejszością na rynku).

Czym się różnimy od pokolenia „stabilnego zatrudnienia”? Chcąc czy nie, musimy nabyć umiejętność adaptacji, radzenia sobie w nowych sytuacjach, zarządzania swoim czasem i priorytetami, rozwiązywania nieznanych dotąd problemów i podejmowania niezależnych decyzji. Co ciekawe, ci, którzy potrafią modelować własną motywację, zarabiają więcej, są szczęśliwsi oraz bardziej zadowoleni ze swojego życia.

 

 

DIABEŁ TKWI W DECYZJI

 

Wspólny mianownik? Samodzielne podejmowanie decyzji. Tak właśnie powstała teoria motywacji:

(…) wewnętrzna energia rodzi się w ludziach wtedy, gdy mają możliwość dokonywania wyborów – właśnie to daje im poczucie niezależności oraz świadomość prawa do decydowania o własnym losie. W przeprowadzonych eksperymentach naukowych osoby badane chętniej dokańczają trudne zadania, jeśli są one przedstawione w kategoriach wyborów, a nie dyspozycji.

 

Odruch przejmowania kontroli nad sytuacją jest instynktowny i można go zauważyć nawet u dzieci, które uczą się samodzielnie jeść – w chwili, gdy nabywają umiejętność żywienia się bez pomocy rodzica, korzystanie z cudzego wsparcia wydaje im się wyjątkowo nieatrakcyjne.

W czasopiśmie „Cognitive Sience” w Nowym Jorku w 2010 roku ukazał się artykuł przedstawiający badania z Uniwersytetu Columbia. Wykazały one, że gdy ludzie wierzą, iż mają wpływ na własny los, zasadniczo pracują z większą przyjemnością oraz sumienniej. Szybciej też pokonują niepowodzenia, są bardziej pewni siebie i żyją dłużej.

Pointa? Bardzo nie podoba nam się wizja siebie jako ofiar zdarzeń. Nie chcemy być sumą doświadczeń i mieć poczucia, że nie mamy panowania nad własnym życiem. Każdy chce być kapitanem swojego okrętu i wierzyć, że to on sam decyduje dokąd płynie. Jesteśmy wtedy najnormalniej w świecie szczęśliwsi i podejmujemy działania mające na celu kształtowanie naszej własnej rzeczywistości.

Pytanie brzmi: czy można w sobie wykształcić takie przekonanie o panowaniu nad sytuacją, aby w efekcie zapanować też nad własnym poziomem motywacji i satysfakcji z pracy?

 

 

NIE CHOWAJ SIĘ DO SKORUPKI

 

Pewnie, że można. 😀 Tylko trzeba mieć jaja. 😀 Poczucie kontroli i wspomniane przekonaniu o panowaniu nad sytuacją kształtujemy poprzez…podejmowanie decyzji.

Jak ustalili uczeni z Uniwersytetu Columbia

„Każdorazowe dokonanie wyboru – nawet bardzo drobnego – wzmacnia poczucie kontroli, a zarazem własnej skuteczności” (…). Jeżeli nawet podejmowania decyzja nie pociąga za sobą istotnych korzyści, ludzie i tak pragną swobody wyboru.

Lekcja? Musimy czuć, że to my jesteśmy kowalami własnego losu. A to z kolei możemy osiągnąć jedynie przez aktywne i zamierzone podejmowanie decyzji.

 

 

Artykuł napisany w oparciu o książkę Charles’a Duhigg – „Mądrzej, szybciej, lepiej. Sekret efektywności”

Dodaj komentarz