Prawda o regule i wyjątku

BIEGNIJ, FORREST, BIEGNIJ!

 

20:30

 

To był długi i pracowity dzień. Na przemian prowadziłam zajęcia grupowe i prywatne, jeżdżąc w różne miejsca po całym mieście. Powoli czuję, że uchodzi ze mnie całe powietrze i adrenalina, która pozwalała mi na utrzymanie wysokiego poziomu energii, przestaje działać. Jeśli zaczekam jeszcze chwilę, zmęczenie zwycięży i moje bieganie skończy się, nim się jeszcze zacznie. Są dni, gdy nie mam wieczorem siły już na nic poza prysznicem. W przeszłości były też takie, gdy zasypiałam z wycieńczenia z głową na stole. Jednak tym razem liczę do pięciu i pospiesznie wskakuję w legginsy.

 

21:25

 

Z biegu przechodzę w trucht, potem marsz i się zatrzymuję. Przede mną jeszcze 2 km do dychy, a odciski już od jakiegoś czasu dają o sobie znać. Wykonuję kilka okrążeń w kostkach i kolanach i biegnę dalej. Później odezwą się pewnie stawy, ale przynajmniej nie będę miała problemów z zaśnięciem. W okresach gdy nie ćwiczę rozpędzony umysł ukierunkowany na osiąganie celów odruchowo chce tworzyć kolejne listy rzeczy do zrobienia i tym samym zabrać godzinę snu. Dodanie wyczerpania fizycznego do mentalnego skutecznie temu zaradza.

 

Teoretycznie mogłabym zostać w domu i poczytać przed snem, jednak czytanie nawet w połowie tak nie poprawi mojego zdrowia i pamięci, jak wysiłek fizyczny. Cały czas mam z tyłu głowy badania przeprowadzone przez doktora Johna Ratey, które jednoznacznie wykazały, że aktywność fizyczna poprawia przepływ krwi w części mózgu odpowiedzialnej za pamięć i uczenie się oraz sprzyja produkcji nowych szarych komórek.

 

Jednak od pojedynczego biegu mądrzejsza nie będę. Wracam do mieszkania biorę prysznic i niemal od razu padam na twarz. Zerkam jeszcze tylko do terminarza i wpisuję 30 min ćwiczeń w puste okienko między zajęciami dnia następnego po czym zasypiam jak kamień.

 

 

Jeśli chcesz mieć wyjątkowe wyniki, nie zachowuj się jak reguła.
Gary Vaynerchuk

 

PREZENT SZYTY NA MIARĘ

 

– Zobaaaaczysz, wybrałam Ci taki super prezent! – Gabi uśmiecha się szelmowsko.
– No, ale co to jest?! – wiem, że mi nie powie, ale mimo to próbuję.

– Zobaaaaczysz! Takie coś dostosowane do Ciebie! Musiałam nad tym długo popracować, żeby było w sam raz, ale teraz już prawie wszystko gotowe.

Robię oczy jak stare pięciozłotówki.

 

Dostosowane??? Coś Ty zamówiła???     :O
– Hi hi hi!!!

 

Kilka dni później odbieram od kuriera długie pudełko. Gabrysia uprzedzała, że przyjdzie mój prezent i żebym się nie zdziwiła dziwnym kształtem. Pakunek ma z 60 cm wysokości, wygląda jakby w środku był jakiś kijek lub rulon o niewielkiej średnicy. Z przyzwoitości nie otwieram (choć kusi).

 

– Ooooo! Przyszło! – Gabi w samą porę wchodzi do mieszkania.
– Jeżeli to taki długi wibrator, to ja nie chcę! 😛
– Nieeee! Zaaaaraz zobaczysz!

 

Gabi wręcza mi prezent.
– Lepiej rozwiń go sobie na podłodze.
– Yyyy…
Robię jak każe.

 

Otwieram pudełko i wyciągam coś na kształt ceraty. Rozwijam folię na podłodze i zaczynam poznawać po fakturze, że jest to naklejka na ścianę. Czytam i rozpoznaję cytat jednej z moich ulubionych autorek.

 

Success doesn’t come from what you do occasionally, it comes from what you do consistently.
Marie Forleo
Sukces nie przychodzi z tego, co robisz od czasu do czasu, a z tego, co robisz systematycznie.

 

Nie muszę chyba mówić jak bardzo mnie zatkało i jaka jej byłam wdzięczna 🙂 Dobrze mnie zna, bestia 😉 Prezent będzie musiał chwilę zaczekać z ulokowaniem na ścianie, nie mam jednak najmniejszych wątpliwości co do tego, że go na niej umieszczę.

 

Dodaj komentarz