Jak opanować czasy w angielskim i ich naturalnie używać :) Matura z angielskiego

W CZYM PROBLEM?

 

Po rozpoczęciu pracy nad kursem przygotowującym do matury podstawowej z angielskiego, postanowiłam zapytać głównych zainteresowanych czego w ich odczuciu brakuje dostępnym materiałom. Odpowiedź, która pojawiała się najczęściej, nikogo nie  szokuje – nie wiemy w jaki sposób uczyć się czasów tak, aby później móc ich w naturalny sposób używać. W języku polskim mamy jeden przeszły, jeden przyszły i jeden teraźniejszy, po co więc sobie komplikować życie jakimś „simplami” i „kontiniusami”? To, że my też mamy np. tryb dokonany i niedokonany jakoś nam umyka, ale mniejsza o to 😉 😀

 

Formalnie to tak naprawdę lingwiści uznają istnienie 2 czasów (teraźniejszego i przeszłego), ale nie o to nam dziś chodzi 😉 . Ogólnie przyjmuje się, że w użyciu mamy 12 struktur gramatycznych, które potocznie nazywamy czasami (choć liczba ta zależy często od źródła). I bądź tu człowieku mądry, bo skąd, u diabła, mamy wiedzieć kiedy którego użyć? 

 

 

CO SIĘ ZOBACZYŁO, TO SIĘ NIE ODZOBACZY

 

Szacuje się, że 65-70% ludzi to wzrokowcy (visual learners). Reszta z nas również uczy się przy pomocy zmysłu wzroku, nie jest on jednak wtedy dominantą, a jedynie „uzupełnieniem” kinestetyki czy słuchania.

 

I nie trudno temu dowieść, bo przecież gdy w rozmowie ktoś użyje słowa „NIEBIESKI”, to na monitorze naszego umysłu wyświetli się morze, woda, niebo albo sam kolor, a nie napis.

 

Pointa jest bardzo prosta: myślimy obrazami, nie słowami. Już jako dzieci tak się uczyliśmy. Mama pokazywała na mebel i mówiła „stół”, a my kojarzyliśmy z tym dźwiękiem obraz. Litery przyszły dopiero później.

 

Spytacie więc: skoro od paru ładnych lat używamy na porządku dziennym słowa „wzrokowiec”, to dlaczego wszyscy każą mi uzupełniać luki czasownikami w konkretnej formie według prostego wzoru?

 

Moja odpowiedź: nie wiem. 😛 

 

 

DAWNO, DAWNO TEMU, NA PODŁODZE WYNAJĘTEGO POKOJU…

 

…siedziała sobie załamana Ania i praktykowała mentalne samobiczowanie z tytułu własnej głupoty. Nie potrafiła wydłużyć doby, ani też zwiększyć swojego poziomu IQ. Jedyne, co jej pozostało, to zmienić technikę uczenia się, bo alternatywą było zawalenie wszystkich egzaminów. I tak to roztrzepane dziewczę odkryło mapy myśli pana Tonyego Buzana i uratowała swój studencki tyłek.

 

W jaki sposób połączyłam naukę czasów w języku angielskim z mapami myśli, do dziś nie wiem. Nie potrafię też sobie przypomnieć jak uczyłam się tych struktur wcześniej (choć zauważyłam, że to akurat jest czymś naturalnym dla językowców – często nie pamiętamy własnych początków czy przejścia przez poziom średnio-zaawansowany). Mam jednak przed oczami żywy obraz siebie siedzącej na tym paskudnym dywanie i rozrysowującej zastosowania czasów przeszłych.

 

Na czym więc rzecz polega:

 

Mapy myśli wykorzystują naturalne predyspozycje ludzkiego umysłu, ażeby móc szybciej zapamiętać nowe informacje. Najlepiej zapamiętujemy to:
– co sami zrobiliśmy (wskazane jest własnoręczne rysowanie, a potem odtwarzanie),
– co zobaczyliśmy (stąd rysunki i kolory oraz drukowane litery, które pożerają mniej mentalnej energii przy odczytywaniu),
– gdzie coś zobaczyliśmy (mapy myśli są ustawiane dokładnie tak, jak mamy oczy, czyli poziomo ;p a rysunki lokowane wokół kartki zgodnie z ruchem wskazówek zegara).

 

Dla wzrokowców ;p  krótkie video, darmowy fragment mojego mini szkolenia, demonstrujący jak działają mapy myśli w przełożeniu na naukę angielskiego 🙂

 

 

——————————–> KLIKNIJ NA ZDJĘCIE, A NASTĘPNIE „ZOBACZ DARMOWY FRAGMENT”, ŻEBY OBEJRZEĆ VIDEO 😉

 

W ogólnym rozrachunku nie pamiętamy już listy myślników, a realne sytuacje, w których dany czas może zostać wykorzystany. Z czasem gdy nasza osobista baza danych powiększy się o kolejne mapy myśli, zaczniemy kojarzyć zastosowania z konkretnymi kartkami (najlepiej w konkretnych kolorach), a co za tym idzie – z konkretnymi czasami.

 

Z praktyką i odrobiną wysiłku stworzymy sieć, która po zautomatyzowaniu (czytaj: ĆWICZENIOM I POWTARZANIU ;P) będzie równoznaczna z naturalnym używaniem różnych czasów 🙂 

 

Czy metoda ta nauczy Was płynnego mówienia w jeden dzień? Nie 😛 😛 😛 Czy jest efektywna? Na kilkaset osób, z którymi miałam przyjemność pracować, prawdopodobnie  2-3 były całkiem nieczułe na jej działanie. Pozostali, przy w miarę regularnej pracy, dochodzili do naturalnej komunikacji z wykorzystaniem różnych struktur 😉

Dodaj komentarz